czwartek, 31 grudnia 2015

MAKIJAŻ SYLWESTROWY DLA KAŻDEJ Z NAS


Tańce do białego rana i szampan – to mój przepis na udanego Sylwestra! Cieszę się, że w tym roku spędzam go w gronie najlepszych przyjaciół. Razem z moim narzeczonym przygotowujemy imprezę w swoim małym mieszkanku.

Nic wielkiego, ale odpowiedni klimat musi być!

Obowiązuje strój wieczorowy, dlatego postanowiłam poszukać pasującego do tej stylizacji makijażu! Oto moja propozycja.




A jak wyglądają wasze plany? Wolicie przygotowywać coś same czy pójść na zorganizowaną zabawę? 

czwartek, 24 grudnia 2015

ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE

Ostatnie posty może i były trochę ubogie, ale musicie mi wybaczyć. Świąteczne przygotowanie plus praca daje minimalną ilość wolnego czasu. Po nowym roku to się zmieni i będzie dużo nowinek, przydatnych porad i innych niespodzianek.

Z tej okazji, że dziś jest Wigilia chciałam wszystkim swoim czytelniczkom i czytelnikom złożyć najlepsze życzenia. Aby te Święta były czasem tylko dla Was i dla Waszych rodzin, kiedy odsuwacie troski i zmartwienia na bok i cieszycie się sobą.

Życzę Wam także cudownego Sylwestra, bez względu na to czy spędzacie go na domówce, wielkim przyjęciu czy kameralnym spotkaniu z przyjaciółmi lub tylko we dwoje. To magiczny czas w którym spełniają się życzenia. Moja babcia zawsze mawia, że jaki Nowy Rok, taki cały rok. Dlatego naprawdę spędźcie ten dzień w miłym towarzystwie. :)

Wszystkiego Dobrego!



(No i oczywiście nie zapomnijcie dobrze wyglądać. ;) )

środa, 16 grudnia 2015

Kosmetyczne prezenty pod choinkę: Yves Rocher

W tym roku zauroczyła mnie świąteczna seria firmy Yves Rocher. Do tego stopnia, że postanowiłam skomponować prezenty dla wszystkich pań w mojej rodzinie właśnie w jednym z ich sklepów. :)

Moje serce skradły przepiękne kompozycje zapachowe przygotowane na sezon zimowy. Uważam, że kosmetyki do pielęgnacji ciała idealnie sprawdzą się jako prezent dla każdej kobiety.

Uważałabym jedynie na takie produkty jak np. krem do twarzy. Nawet jeśli wydaje nam się, że znamy się na kremach i wiemy jaki typ cery ma osoba, której robimy prezent, nie jesteśmy w stanie przewidzieć czy dany krem będzie właściwy... Czy nie wywoła uczulenia lub po prostu czy będzie niedopasowany do potrzeb skóry tej osoby. Lepiej więc unikać tego tematu i nie ryzykować, że zrobimy komuś nieudany prezent.

Drugim takim kosmetykiem są perfumy. Oczywiście, jeśli wiecie, że dana osoba lubi jakiś zapach i taki jej kupicie to wszystko w porządku. Jeśli jednak macie ochotę poeksperymentować i zrobić komuś niespodziankę obdarowując ją/jego wybranym przez siebie zapachem... to weźcie na wstrzymanie. Ochłońcie i kupcie perfumy, ale najwyżej dla siebie. ;)

Kierując się tą zasadą postawiłam na coś bardziej neutralnego, czyli żel do mycia ciała, balsam, kremy do rąk i pomadki. Wybrałam 3 zestawy, bardzo świąteczne, o niebywale kuszących zapachach.

Zestaw 1
 Kandyzowana Pomarańcza i cynamon ( żel pod prysznic + mleczko do ciała + krem do rąk + myjka/gąbka do masażu)

senso duo






Zestaw 2
Aromatyczna Wanilia (żel do kąpieli + żel do mycia rąk + balsam do ust + krem do rąk)


senso duo


Zestaw 3
Kandyzowana Pomarańcza i migdał (żel do kąpieli + balsam do rąk + krem do rąk)

senso duo


Nie mogłam jednak oprzeć się pokusie i kupiłam jeszcze dla siebie krem do rąk o zapachu kandyzowanej pomarańczy i cynamonu. Pachnie tak, że mam ochotę go zjeść... :p


senso duo
Jak u was wyglądają zakupy prezentowe? Macie już upominki dla bliskich czy zostawiacie to na ostatnią chwilę? :)




środa, 9 grudnia 2015

Kosmetyki pod choinkę - pomysły na prezenty

Witajcie!

Już wkrótce kolejny post na blogu!

Pomysł na  jego powstanie wpadł mi do głowy niespodziewanie. Rozmyślając nad prezentami dla rodziny, a zwłaszcza dla jej damskiej części - pomyślałam, że mamie, siostrze, cioci i babci dam coś na czym znam się najlepiej. Czyli KOSMETYKI!

Początkowo miałam ambitny plan zrobienia ich samodzielnie! :) Niestety rzeczywistość okazała się zbyt brutalna i musiałam jednak zadowolić się ofertą, która jest dostępna w sklepach. Co wybrałam oraz co polecam dla kobiet w różnym wieku? Przekonacie się sami już wkrótce! 

senso duo

środa, 2 grudnia 2015

MOJE ULUBIONE FILMIKI NA YOUTUBIE – pielęgnacja i stylizacja włosów

Kolejne filmiki!!! 

Myślę, że przydadzą się wam i dzięki temu 
będziecie zachwycać swoim wyglądem codziennie, 
a także na imprezach. Ja lubię stosować różne tricki makijażowe i fryzurowe, 
które dają niesamowity efekt a w rzeczywistości są banalne. ;) 

A wy?


  • Proste fryzury na co dzień:






  • Nietypowe i bardzo efektywne upięcie dla cienkich włosów:







  • Fryzura wieczorowa, którą zrobisz w 3 minuty!







środa, 25 listopada 2015

MOJE ULUBIONE KANAŁY NA YOUTUBIE – makijaż i pielęgnacja skóry

Postanowiłam podzielić się z wami kilkoma przydatnymi filmikami, które są dla mnie inspiracją na co dzień i od wyjścia. 




Oto one:

1. digitalgirlworld13: dużo testowania, tańsze i sprowadzone zamienniki kosmetyków, tutoriale makijażowe oraz porady, które przydadzą się każdej kobiecie. 

2. Red Lipstick Monster: chyba jeden z najbardziej rzetelnych kanałów na YouTubie dotyczących kosmetyków, makijażu, a także stylizacji paznokci.


3. Lisa Eldridge: mój ulubiony kanał anglojęzyczny na YouTubie. Lisa jest profesjonalną makijażystką, ale także mamą - czyli zwykła kobieta, która dzieli się swoją pasją. Polecam jej makijażowe tutoriale.




środa, 18 listopada 2015

SHOPPING is the girls best friend

Zakupy najlepszym przyjacielem kobiety. Zgadzacie się?

Ja rozpoczęłam właśnie poszukiwania ciepłego, zimowego okrycia wierzchniego - kurtki lub płaszcza. Jak dotąd nie znalazłam nic, co zadowalałoby mój wybredny gust. Ale nie poddaje się, choć mój narzeczony chyba ma dość chodzenia po sklepach...




Może wy możecie mi coś polecić? 

Nie mogę się zdecydować: postawić na klasykę czy nowoczesność? 

Oto propozycje topowych magazynów mody dla inspiracji:

1. Harpers Bazaar


2. Elle


3. Vogue


4. The Telegraph Fashion

czwartek, 12 listopada 2015

Dynia w kosmetyczce

Dynia rządzi jesienią. Nie przesadzam tym stwierdzeniem. Gdzie się nie obejrzę: dynie atakują! Bardzo się z tego powodu cieszę, ponieważ wartości odżywczych ma bez liku i im więcej jej zjemy (nie tylko jesienią), tym lepiej dla nas.



Co kryje w sobie dynia?
  • Dynia to skarbnica witamin i minerałów: zawiera cynk, który ma dobroczynny wpływ na cerę, a pestki bogate w witaminę B3 wpływają kojąco na układ nerwowy.
  • Jest dietetyczne: 100gram tego warzywa to tylko(!) 28 kalorii
  • pomaga w leczeniu nadciśnienia
  • zwiększa płodność i poprawia sprawność seksualną u mężczyzn (kochane Panie, od dziś gotujemy naszym męskim połówką wyłącznie zupę z dyni)
  • miąższ dyni działa przeciwwymiotnie, sprawdzi się u kobiet w ciąży, natomiast pestki mogą złagodzić objawy choroby lokomocyjnej

Największą zaletą dyni jest jednak to, że nie musimy jej tylko jeść! Doskonale sprawdzi się również jako kosmetyk. Jak już pisałam, duża zawartość cynku w tym warzywie zbawiennie wpływa na kondycję skóry, dlatego polecam stosowanie maseczki na twarz zrobionej właśnie z dyni.

Potrzebujesz:

½ jabłka
¼ szklanki pure z dyni
1 łyżkę miodu
1-2 łyżki mleka
odrobinę cynamonu




Miksujemy obrane z skórki i pokrojone w kawałki jabłka wraz z pure z dyni. Później dodajemy powili mleko, miód i cynamon i miksujemy dalej, aż osiągniemy gładką masę. Następnie nakładamy maseczkę na twarz na ok. 15 minut. Resztki maseczki możemy przechować w lodówce do następnego użycia (max. 2 tygodnie).


czwartek, 5 listopada 2015

ZAPOWIEDŹ: Dynia w roli głównej

Co prawda Halloween już za nami, ale sezon na dynie w pełni

Do niedawna było to mało znane w Polsce warzywo, kojarzone jedynie z obchodami dnia 31.10 w USA. (co nie jest zupełnie prawdą, a przekonacie się o tym klikając TUTAJ)

Okazuje się jednak, jak mówi stare przysłowie, że pozory mylą. :)

Dlaczego? 

Zaglądajcie na bloga za tydzień, aby się przekonać!




środa, 28 października 2015

RECENZJA SENSO DUO: kuracja dla zmęczonych i zniszczonych włosów – rewolucja na rynku?

Słyszałyście o rewolucyjnych kosmetykach marki Vivese Senso Duo? To przełomowa kuracja dla zniszczonych włosów. Dzięki niej odzyskasz mocne kosmyki. Brzmi mało prawdopodobnie? Przekonaj się sama!


Senso Duo - co to za nowość?


Nieczęsto mam okazję testować produkty, które dopiero wchodzą na rynek. Ale dziś jest właśnie ten szczególny moment, kiedy mogę się z wami podzielić wynikami swoich testów.

Moja przygoda z produktami VIVESE SENSO DUO zaczęła się równo 3 miesiące temu. Są to przebadane klinicznie dermokosmetyki przeznaczone do pielęgnacji włosów osłabionych i wypadających. Nadają się zarówno do czasowego stosowania w okresie przesileń pogodowych, kiedy włosy zaczynają nadmiernie wypadać, jak i w przypadku łysienia androgennego.



Zacznę od tego, że kompleksowa kuracja wg producenta polega na stosowaniu olejku i szamponu Senso Duo przez okres 3 miesięcy. Jeśli chodzi o mnie, to oczywiście dostosowałam te zalecenia do potrzeb pielęgnacyjnych swoich włosów. Nie zmagam się z poważnym zaburzeniem skóry głowy, po prostu moje włosy są cienkie i zniszczone farbowaniem, z racji czego w okresach przeziębienia itp. wypada mi ich więcej niż normalnie.

Moja kuracja z Vivese Senso Duo:


Myłam głowę szamponem Senso Duo przez 3 miesiące, tak jak każdym innym szamponem, czyli co 2-3 dni w zależności od moich potrzeb i aktualnego stanu włosów. Szampon przeznaczony jest to codziennego stosowania, ale moim włosom nie jest potrzebne codzienne mycie.

Natomiast olejek Senso Duo stosowałam 2 razy w tygodniu na noc. Olejowałam włosy od nasady skupiając się na tym, by dokładnie wmasować go w skórę głowy, następnie związywałam je w luźny warkocz, a rano myłam je tak jak zwykle – szamponem. Na szczęście nie miałam żadnych problemów ze zmyciem olejku z włosów, nie zauważyłam też jakoby moje włosy się bardziej przetłuszczały, z czego niezmiernie się cieszę.






Wyniki kuracji:

Jestem szczerze zaskoczona wynikiem całej kuracji. Mówię wam z ręką na sercu, że nie spodziewałam się diametralnej zmiany, ale myliłam się... Włosy są gęstsze i mniej zostaje ich na szczotce. Jest to nie tylko efekt wizualny. Po prostu czuję, że mój kucyk jest grubszy kiedy go robię.

Ocena działania Vivese Senso Duo:

Ogromnie cieszę się, że mój "kosmetyczny nos" tym razem mnie zawiódł i miło się zaskoczyłam. Dzięki Senso Duo wiem, że są osoby które znają się na problemach z włosami i wiedzą, jak je rozwiązywać. Osobiście bardzo to sobie cienię, ponieważ sama na co dzień pomagam rozwiązywać różne problemy ze skórą itp. Teraz wiem, że znalazłam produkty, które odpowiadają moim włosom – z pewnością Senso Duo zostanie ze mną na dłużej. 

czwartek, 22 października 2015

Na jesienną chandrę: CZEKOLADA

Najlepszy „poprawiacz humoru” jaki zna ludzkość (myślę, że to nie tylko moje subiektywne zdanie). Uwielbiam czekoladę pod każdą postacią. Moja przyjaciółka w trakcie studiów pracowała w pijalni czekolady... Chyba nie muszę wam mówić, że nasza przyjaźń kwitła w tym okresie, bo byłam tam gościem co najmniej raz w tygodniu! :p



Każdy zapewne wie, że najzdrowsza jest czekolada gorzka:

  • pobudza mózg do pracy i pomaga myśleć
  • jest „bombą energetyczną”, bo zawiera najlepiej przyswajalne źródło magnezu, potasu i żelaza
  • ziarna kakaowe mają mnóstwo flawonoidów, które chronią nas przed złym cholesterolem
  • obniża ciśnienie krwi, dzięki czemu chroni nasze serca
  • pobudza pracę nerek i znakomicie je oczyszcza (na problemy z pęcherzem: czekolada gorzka z żurawiną)
  • łagodzi kaszel: to podobno najnowsze odkrycie naukowców – od dzisiaj jest czekolada jest moim ulubionym lekarstwem na przeziębienie

Ale czy każdy z was wie, że najlepsza jest czekolada w płynnej formie?

Genialnie rozgrzewa w chłodne wieczory. W dodatku duży kubek gorzkiej czekolady ma tylko 150 kalorii, podczas gdy 100g tabliczka ok. 560! Czekolada w takiej formie jest łatwiejsza do strawienia. Zwykle pije się ją z dodatkiem mleka, więc dostarczamy do organizmu także wapń, który jest jeszcze lepiej przyswajalny dzięki magnezowi zawartemu w czekoladzie. Wniosek? Napój idealny!

A napić się go możecie nie wychodząc z domu, wystarczy, że klikniecie tutaj 



i przyrządzicie go samodzielnie. Smacznego!

piątek, 16 października 2015

Babcine rękawiczki i tajemnica Dżoanny Krupy, czyli jak dbać o skórę jesienią

Moja cudowna babcia zawsze mi powtarzała (i robi to do tej pory, pomimo sędziwego wieku), że dłonie są wizytówką kobiety. Ulubionym dodatkiem do codziennych spacerów (uwaga: nie tylko jesienią i zimą!) są dla niej rękawiczki. Ma ich chyba ze sto par! Skórzane, wełniane, atłasowe, koronkowe, nawet jedwabne... Liczę, że kiedyś dostanę w spadku tę pokaźną kolekcję.

Ale po co o tym piszę? No cóż...

Okres chłodów, mrozów, wiatrów i deszczu oficjalnie uznaję za rozpoczęty. Wraz z nim przyszła gorsza odporność, fatalne samopoczucie i niestety problemy ze skórą. Moją największa bolączką są pękające usta oraz niesamowicie suche dłonie. Właśnie dlatego, kiedy tylko na dworze zaczyna się ochładzać staram się zawsze mieć ze sobą rękawiczki. To naprawdę bardzo pomaga! Zawsze warto zapobiegać, niż później męczyć się z przemrożoną skórą. Jest to dosyć poważny problem, który kiedy raz się pojawi, nie da nam spokoju. Niestety nie ma skutecznego sposobu na przemrożone dlonie, a wynikiem takiego przemrożenia jest czerwona, sucha i pękająca skóra. Nic przyjemnego!

Mój patent: smaruję dłonie pokaźną ilością kremu zanim wyjdę z domu/pracy i wkładam je w rękawiczki. Po pierwsze skóra mi nie przemarza, a wręcz przeciwnie – jest nawilżona. Oczywiście nie muszę chyba mówić, że krem do rąk to konieczność. Najlepiej mieć ich kilka, tak by zawsze były „pod ręką”. Ja mam krem do rąk w każdej torebce, na szafce nocnej, w kuchni i w łazience. Niemal zawsze smaruję dłonie po ich umyciu. A do samego mycia stosuję hipoalergiczne mydło Biały Jeleń, aby niepotrzebnie nie podrażniać skóry.



Skupiłam się na rękach, a przecież inne części ciała także wystawione są na mordercze działanie zimna. Przede wszystkim usta są szczególnie wrażliwe na zmiany temperatur. Nie mają one takiej bariery ochronnej, jak inne partie skóry, dlatego bardzo trzeba uważać, by ich nie zniszczyć. W ich pielęgnacji pomogą nam balsamy do ust. W okresie jesienno/zimowym warto wybierać te bardziej natłuszczające, np. z miodem. Bogaty w witaminy z grupy B ochroni nasze delikatne usta przed zimnem i zapewni im odpowiednie nawilżenie, tak by skóra była delikatna i miękka. Moim sprawdzonym sposobem jest także smarowanie ust grubą warstwą wazeliny przed snem. Joanna Krupa podobno używa jej także na zmarszczki wokół oczu! (przyznaję ja również zaczęłam tak robić, ale nie widzę specjalnej różnicy).

Nie zapominajmy również o odpowiednim doborze kremu do twarzy. Oczywiście trzeba się kierować swoim typem cery, ale tak samo jak w lato smarujemy się kremami z filtrem UV, tak zimą należy wybrać taki, który stworzy odpowiednią barierę ochronną przed zimnem. Przy wyborze takiego kosmetyku zwróćcie uwagę, czy w jego skład wchodzą lipidy. Odpowiadają one za odpowiednie napięcie naskórka. Jeśli krem takowe posiada, możecie być pewne, że wasza skóra będzie odpowiednio chroniona.

Podsumowanie:
  • ręce → rękawiczki + krem
  • usta → balsam/wazelina
  • twarz → odpowiedni krem


Myślę, że z takim przygotowaniem żadne chłody nie są nam straszne! 

piątek, 9 października 2015

Zapowiedź nowego jesienno-zimowego posta

Brrr...

Jakiś arktyczny front do nas zawitał, niestety... Zaczyna się bardzo nieprzyjemny okres w roku i właśnie z powodu niskich temperatur i zmiennych warunków pogodowych powinnyśmy jeszcze lepiej o siebie zadbać.

Już niedługo zapraszam Was na nowego posta o pielęgnacji skóry jesienią i zimą.


środa, 30 września 2015

KRETYNOWE PROSTOWANIE WŁOSÓW

 
Kreatynowe prostowanie włosów, na świecie znana również pod nazwą Brasilian Blow Out lub Brasilian Kreatin Treatement (BKT) to zabieg przeznaczony dla osób o kręconych włosach. Ale taki zabieg to nie tylko prostowanie lecz przede wszystkim rewitalizacja zniszczonych, przesuszonych i mocno puszących się włosów. Jeśli więc któraś z was ma włosy „po przejściach”, takich jak: częste farbowanie, dekoloryzacja, rozjaśnianie itp. to taki zabieg jest idealny dla was. :) 


 



Dlaczego?

Otóż kreatyn to substancja organiczna, która jest głównym składnikiem odżywczym i budulcem naszej skory, paznokci i oczywiście włosów! Kuracja polega na uzupełnieniu ubytków kreatyny w strukturze włosów. Następuje to poprzez wmasowanie odpowiednich kosmetyków we włosy i poddanie ich wysokiej temperaturze. Pozwala to na rozszerzenie łusek włosów, tak by cząstki kreatyny dokładnie wnikały w każdy pojedynczy włos i uzupełniły braki budulca.

Dzięki temu włosy po zabiegu stają się jedwabiście gładkie, proste i bardzo dobrze odżywione. Kreatynowe prostowanie dodatkowo intensyfikuje kolor włosów i przedłuża jego trwałość (w przypadku włosów farbowanych). A także sprawia, że kosmyki są bardziej lśniące, lepiej się układają i nie puszą tak bardzo np. kiedy na zewnątrz pada deszcz.

Efekt takiego zabiegu utrzymuje się od 3 do nawet 5 miesięcy. Ja osobiście poddaje się takiemu dogłębnemu kreatynowemu odżywieniu, 1-2 razy w roku. Robię to, ponieważ regularnie farbuję włosy na jasny blond (chociaż naturalnie mam ciemny brąz) i niestety są przez to bardzo przesuszone, ale z koloru nie zrezygnuję. :)



Cena takiego zabiegu waha się w zależności od salonu i oczywiście długości włosów. Średnio jest to 300zł. Dla niektórych dużo, dla innych mniej. Dla mnie jest to wydatek raz lub dwa razy w roku, więc budżet bardzo nie cierpi, a efekt jest widoczny przez dłuuuugi czas.

Jeśli macie jeszcze jakieś wątpliwości i pytania to znalazłam bardzo fajny filmik, który krok po korku pokazuje na czym polega cały zabieg (a w dodatku nie jest długi). Do tego wszystko dokładnie wyjaśnia narrator – profesjonalny fryzjer, więc mam nadzieję, że wam się spodoba.

Zapraszam do obejrzenia:


czwartek, 24 września 2015

Zapowiedź: KREATYNOWE PROSTOWANIE WŁOSÓW

Niedługo zabieram się za pisanie postu dla Was. Tym razem podzielę się z Wami wiedzą na temat kolejnego zabiegu kosmetycznego, który w ostatnich  miesiącach zyskał sporą popularność. Jest to kreatynowe prostowanie włosów.

Warto czy nie warto? O tym już w przyszłym tygodniu. Zaglądajcie. :)


wtorek, 15 września 2015

Nowinki kosmetyczne prosto z H&M

Tak jak zapowiadałam wybrałam się ostatnio na shopping do H&M. Muszę przyznać, że nowa kolekcja kosmetyków robi bardzo dobre pierwsze (wizualne) wrażenie. Czarno - biały minimalizm to estetyka, która do mnie przemawia, i to bardzo. Klasycznie i stylowo.

Jak wiecie H&M już wcześniej posiadał bogatą gamę produktów kosmetycznych, jednak nowa kolacja ma być bardziej ekskluzywna. Czy tak jest?

Ceny produktów, moim zdaniem, są przeciętne: niezbyt drogie, ale wiadomo niektórne rzeczy można kupić taniej (np. pędzelki do cieni lub różu w Rossmanie).

Najbardziej zainteresowały mnie kosmetyki do włosów. Zwłaszcza popularne ostatnio kremy BB do włosów. Czy macie jakieś doświadczenia w tym temacie? Jeśli tak to zapraszam do dyskusji pod tym postem. :)

Oto co kupiłam:

1. Krem BB do włosów, cena: 29,90 zł


Jak do tej pory użyłam go dopiero raz. Bardzo ładny zapach, włosy po nim jakby gładsze, na pewno lśniące przez pierwsze kilka godzin po umyciu. Do zakupu przekonał mnie skład, a konkretnie olejek awokado zawarty w tym produkcie, który ma za zadanie odżywiać włosy oraz kreatyna - substancja działająca regeneracyjne. To dla mnie ważne, ponieważ zazwyczaj suszę włosy i układam je z użyciem suszarki i niestety odbija się to na ichstrukturze. Wypróbowuję więc różne środki, żeby poprawić ich kondycję.

W ofercie szwedzkiej sieciówki znajduje się również krem stworzony specjalnie do włosów kręconych. Pewnie warto spróbować. Ja tego nie zrobię, ponieważ jestem posiadaczką włosów zupełnie prostych, sztywnych i wyjątkowo odpornych na jakiekolwiek zakręcenie... 

Fajnym produktem (może go wypróbuję w późniejszym czasie) jest krem z solą morską, który pomaga osiągnąć efekt naturalnego zmierzwienia fryzury przez morską bryzę. Chociaż o tym samym efekcie do uzyskania w prosty sposób pisałam już TUTAJ.

2. Ołówek do brwi z dwoma końcówkami, cena: 14,90 zł


Ten produkt bardzo mi się spodobał. Po pierwsze dlatego, że jest wielofunkcyjny, tzw. 2 w 1. Po drugie, cena jest niezwykle atrakcyjna. Po trzecie, dostępne są 3 odcienie, które można dobrać do karnacji i koloru włosów. Ja wybrałam ten średni odcień (chocolate brown) i jestem zadowolona.

Ołówek nadaje się nie tylko do brwi, ale także do zrobienia kreski na powiece. Również szczoteczka może być używana do rozdzielenia rzęs sklejonych przez tusz. Polecam. Idealny na wszelkiego rodzaju wyjazdy, czy do torebki jako niezbędny dla każdej kobiety - poprawiasz 3/4 makijażu dzięki jednej rzeczy, wystarczy do tego trochę pudru i błyszczyk/szminka, a po pracy możesz lecieć na imprezę. :)

3. Pomadka w kredce, cena: 22,90



Pozostając w temacie  szminek i błyszczyków.

Ostatnią rzeczą, którą kupiłam jest pomadka w kredce. Wybrałam odcień "When In Rome" (na zdjęciu), chociaż muszę przyznać, że kolor "Randezvous" też bardzo mnie kusił. Postawiłam jednak na praktyczność i naturalność.

Kolor, który wybrałam delikatnie podkreśla usta, ale niezbyt mocno, więc jak na razie stał się moim numerem 1 w codziennym makijażu. Pomadka nie wysusza ust, to wielki plus.

Dodatkowo wszystkie kosmetyki dostępne w sklepach sieci H&M są hipoalergiczne, co bardzo mnie cieszy i na pewno stawia je na podium wśród kosmetyków dostępnych w sieciówkach ubraniowych.

Swoje zakupy uważam za bardzo udane. Zmieściłam się w 100 zł, a mam 3 produkty, które jak na razie mnie zadowalają.

źródło zdjęć: http://www2.hm.com/pl_pl/ona/produkty/uroda.html

czwartek, 10 września 2015

Lubicie H&M?

Jeśli tak, to z pewnością wiecie, że ta szwedzka marka wprowadziła niedawno nową, bardziej ekskluzywną linię kosmetyków.

Próbowałyście? 

Ja się szczerze przyznaję, że jeszcze nie, ale lecę jutro po pracy nadrobić zaległości. W przyszłym tygodniu na pewno dam wam znać co o nich myślę. Dlatego serdecznie zapraszam na bloga!


poniedziałek, 7 września 2015

Zatrzymać lato

To już wrzesień. Wprawdzie nastroje jeszcze letnio - wakacyjne, ale ja już bardziej racjonalnie podchodzę do życia i przygotowuję się na kolejny rok (cały czas liczę lata szkolne zamiast kalendarzowych!) pełen zawodowych i życiowych wyzwań.

Chociaż jak pewnie większość z was chciałabym, żeby lato trwało cały rok (no może nie te upały po 40 stopni). Dlatego przygotowałam kilka porad jak zatrzymać wakacyjną aurę na dłużej, nawet kiedy do drzwi zaraz zapuka jesień.



Jeśli o mnie chodzi to uwielbiam wakacyjną, "morską fryzurę". Kąpie się w morzu, wychodzę i moje włosy wysychają sobie spokojnie na słońcu. Potem są bardziej lśniące, nieco jaśniejsze i troszkę mi się falują, taka fryzura na "dziewczynę surfera". Ostatnio wykombinowałam jak stworzyć taką fryzurę w domu. Potrzebujecie pojemnika z dozownikiem do psikania do którego wlewacie wodę, dodajecie 2-3 łyżki soli morskiej i odrobinkę soku z cytryny. Spryskujecie włosy taką mieszanką, tak by były lekko wilgotne i możecie wyjść z domu. Zanim dojedziecie do pracy/szkoły włosy zdążą wam wyschnąć i będą wyglądać na naturalnie zwichrzone (i super sexy). Bonus: sok z cytryny zapewni im delikatne rozjaśnienie i piękny zapach!



Również złota opalenizna to coś co zawsze chciałabym mieć przez cały rok. Oczywiście całoroczne opalanie się w solarium nie wchodzi w grę. Promieniowanie UV to naprawdę wielka krzywda dla naszej skóry! (Jeśli opalam się na plaży to zawsze stosuję krem z filtrem, co najmniej 20 -30. Może nie wyglądam później jak tabliczka czekolady, ale przynajmniej mam pewność, że nie zarażam się na czerniaka, a moja skóra zachowa dłuższą młodość) Po urlopie regularnie stosuję balsam przedłużający opaleniznę, a później raz na jakiś czas lekki samoopalacz. Zależy mi na ładnym i zdrowym kolorze skóry, a nie na rażącej opaleniźnie. Piję też dużo soków z marchwi, beta karoten w niej zawarty nadaje skórze lekko złocistego koloru.




No i ostatnia rzecz, czyli stopy. Kiedy prawie codziennie przez 2 tygodnie spaceruje się brzegiem morza stopy mają naturalny peeling i są niezwykłe gładkie. A co po powrocie z urlopu? 1-2 razy w tygodniu zrób im 15 minutową kąpiel w wodzie z dodatkiem sody oczyszczonej. Gładkość zagwarantowana. Potrzebujesz: miski napełnionej wodą i łyżeczki sody oczyszczonej (kupisz w każdym sklepie spożywczym). Dodatkowo powinnyśmy smarować na noc stopy balsamem i zakładać bawełniane skarpetki. Wtedy są one niemal jedwabiste w dotyku. ;)



Mam nadzieję, że moje domowo - kosmetyczne porady przydadzą się wam i pomogą przetrwać nadchodzącą jesień.

Świętujecie koniec wakacji?

środa, 2 września 2015

Hop, hop

Jest tu kto?

Ja melduję, że wróciłam i mam się świetnie. To były naprawdę piękne 2 tygodnie, które niezwykle szybko minęły. Tomek jak zwykle dokazywał - on nie umie siedzieć w jednym miejscu... co skończyło się kilometrami pieszych i samochodowych wycieczek. Ale było warto!

Już szykuję dla was posta z kilkoma poradami odnośnie tego jak zatrzymać lato na dłużej. :) Zaglądajcie wkrótce!

Jak tam wasze wakacyjne wojaże?


środa, 12 sierpnia 2015

Komu w drogę...

... temu buty na nogi! 

Czy wspominałam już, że spakowałam tylko 4 pary butów na 2 tygodnie: trampki, klapki, buty sportowe i sandałki na koturnie. Myślę, że to optymalna opcja na wakacyjny wyjazd do miejsca w którym jest ciepło. A jakie jest wasze zdanie?

Pomiędzy pracą, a pakowaniem nie udało mi się napisać żadnego konkretnego posta, ale pomyślałam, że wpadnę tutaj żeby wam powiedzieć: DO ZOBACZENIA!

Wrócę tutaj z pewnością na początku września. Będzie ciekawie!
Jutro początek przygody!


wtorek, 4 sierpnia 2015

Przedłużanie i zagęszczanie rzęs: pytania i wątpliwości

Długo zastanawiałam się nad przygotowaniem tego postu i nad jego kompozycją. Temat sztucznych rzęs jest od kilku miesięcy niesamowicie popularny. Fora Internetowe aż huczą i wrzą od skrajnych opinii na ten temat. Dlatego postanowiłam zabrać głos w tej sprawie.

Po pierwsze dlatego, że pracuję w salonie w którym wykonuje się taki zabieg. Po drugie dlatego, że sama założyłam sztuczne rzęsy. Po trzecie, ponieważ rozmawiam z klientkami, które regularnie przychodzą do naszego salonu by przedłużyć sobie rzęsy. :)



Na początku chciałabym zaznaczyć, że przedłużanie różni się od zagęszczania rzęs. Czym? Otóż, tradycyjne wydłużanie rzęs polega na przyklejaniu kępek syntetycznych rzęs (zbiór ok.5/6 włókien) do skory. Między naszymi naturalnymi rzęsami, doklejane są te sztuczne, dłuższe i dzięki temu oko staje się dużo bardziej wyraziste. Minusem jest trwałość takiego zabiegu, rzęsy mogą wytrzymać max. 2 tygodnie, a później same odpadają.

Natomiast zagęszczanie metodą objętościową polega na doklejeniu kępek (zbiór ok. 3 włókien) rzęs sztucznych do naszych naturalnych rzęs, tuz przy linii powieki. Taki efekt utrzymuje się od 1 do 2 miesięcy. Jest to spowodowane cyklem wzrostu rzęs.

Przeciętny okres życia naszych naturalnych rzęs wynosi od 6 do 10 tygodni. Po tym czasie rzęsy same wypadają, a na ich miejsce wyrastają nowe. Jeśli zdecydujemy się na zabieg zagęszczania rzęs, rzęsy syntetyczne będą trzymały się dopóki wszystkie naturalne rzęsy nie przejdą całego cyklu życia. Można również po jakimś czasie (najlepiej 3/4 tygodni) przyjść do salonu na uzupełnienie rzęs, które odpadły lub całkowite zdjęcie pozostałych.

W tym miejscu pojawia się wiele kontrowersji. Kobiety najbardziej obawiają się tego, że zniszczą swoje naturalne rzęsy, a te, które będą odrastać będą słabsze i cieńsze. Jest to całkowita nieprawda, ponieważ nasze rzęsy stale są wymieniane i odrastają (podobnie jak włosy i paznokcie). Jeśli zauważymy osłabienie rzęs, włosów czy paznokci to będzie raczej wina złej diety, barku witamin lub choroby niż przyklejenia sztucznych rzęs, pofarbowania włosów czy pomalowania paznokci...

Wrażenie osłabienia rzęs jest często mylne. Dzieje się tak, ponieważ przez okres 2 miesięcy zdążymy się przyzwyczaić do naszego odmienionego odbicia w lustrze, więc kiedy je zdejmiemy mamy wrażenie, że prawie nie mamy rzęs - zwłaszcza panie, które mają jasne włosy i karnacje.

Z własnego doświadczenia wiem, że rzęsy sztuczne, jeśli prawidłowo o nie zadbamy (codziennie rano i wieczorem należy czesać je specjalną szczoteczką) utrzymają się z powodzeniem ponad miesiąc. Później kępki zaczną odpadać, ale wciąż oko będzie wyglądało na wytuszowane. Aż do momentu kiedy wszystkie nie wypadną. Ja nie przeżyłam wielkiego szoku, gdyż od ok. 8/9 tygodnia zaczęłam malować rzęsy naturalne razem z resztkami sztucznych.

Nie uzupełniałam sobie rzęs z tego względu, że jednak (mimo powalającego efektu) wygląda to dosyć sztucznie - widać, że nie są to rzęsy naturalne, a ja cenię sobie naturalność. Ale polecam taki zabieg kobietą, które np. pracuję w telewizji i muszę wyglądać wyraziście. Takie rzęsy są bardzo przydatne podczas wakacyjnych wyjazdów, ponieważ zawsze wygląda się na pomalowaną, nawet po wyjściu z morza... :)



Nie jest to również zabieg, na który przeciętnie zarabiająca kobieta może pozwolić sobie raz w miesiącu. Koszt zagęszczenia waha się od 300 do nawet 800zł w zależności rodzaju materiału z którego wykonane sa sztuczne rzęsy (najdroższe są włókna z norek).

Sam zabieg jest niezwykle przyjemny. Trwa od 2 do 3 godzin, ale przez ten czas leżymy na łóżku z zamkniętymi oczami. Jest to do tego stopnia przyjemne i relaksujące, że niektóre panie nawet zasypiają w tym czasie. 

Fajna sprawa na wakacje, ale jeśli na stałe chcecie mieć piękne i długie rzęsy to polecam stosowanie odżywek. Ale o tym napiszę w innym poście.










środa, 29 lipca 2015

2 tygodnie do wyjazdu i zapowiedź wpisu o przedłużaniu rzęs

Zostało nieco ponad 2 tygodnie do naszych wymarzonych i wyczekanych wakacji!!! Chyba nie muszę wam mówić jak bardzo się cieszę! Już odliczam dni do 13 sierpnia i mam nadzieję na przygodę życia.

Przygotowania idą pełną parą. Martwi mnie tylko jedna rzecz - nie mam jeszcze kostiumu kąpielowego! Help! Musze jak najszybciej go kupić.

Przy okazji zaglądajcie za tydzień na bloga. Zamierzam przygotować wpis na temat przedłużania i zagęszczania rzęs - temat bardzo modny ostatnimi czasy. Mam trochę wiedzy w tym temacie i chętnie się z wami podzielę. Zapraszam serdecznie!



PS. Pewnie będzie to ostatni post jaki uda mi się napisać przed wyjazdem między pracą, a pakowaniem walizki, ale będzie ciekawie - obiecuję! :)

wtorek, 21 lipca 2015

TOP 5: ulubione kosmetyki na wakacje

Lato to taka pora roku kiedy naprawdę cieszę się, że żyję. Mało mnie obchodzą problemy kiedy świeci słonce i mogę założyć ulubioną sukienkę. Mnie do szczęścia naprawdę niewiele potrzeba. No może przydałby się jeszcze sorbet malinowy Grycana. Ale tak na co dzień nie jestem wymagająca.

Trochę więcej wymagam jednak od moich kosmetyków, których używam latem. Nie jest tego zbyt wiele... Uważam za zbędne nakładanie podkładu, który zaraz się stopi, jak masło na rozgrzanej patelni (w końcu mamy 35 stopni w cieniu!!!). Mocny makijaż też odpada, w takim słońcu wyglądałoby to po prostu okropnie - oczywiście wieczorne wyjścia to zupełnie inna kategoria.

Przestawiam wam moje top 5 kosmetyków na lipiec:

1. Krem BB z filtrem SPF 30

Jest bardzo lekki - prawie nie czuć, że się go nałożyło. Łatwo się rozprowadza, ma przyjemny zapach i dopasowuje się odcienia skóry. A przede wszystkim chroni moją cerę przed promieniami UV. Ma wszystko czego mi potrzeba.

2. Czarna maskara


Tak jak wspominałam, latem używam jedynie maskary. Teraz od kilku tygodni korzystam z maskary firmy BELLE i muszę przyznać, że jak na produkt z niższej półki cenowej jest bardzo dobra. Ma to co lubię najbardziej, czyli sylikonową szczoteczkę, która dobrze rozdziela rzęsy.

3. Woda termalna




 Bez niej nie ruszam się z domu. Cudownie odświeża twarz. Spryskuję nią też włosy i kark, dzięki czemu szybciej się schładzam. Towarzyszy mi już od kilku sezonów i z pewnością nasza przygoda się szybko nie skończy.

4. Balsam do ciała pod prysznic

Ktoś kto wymyślił balsam do ciała pod prysznic powinien dostać jakąś nagrodę. Dla mnie taki balsam jest latem nie do zastąpienia. Używam balsamu nawilżającego firmy NIVEA z tego względu, że był on pierwszy, która pojawił się na polskim rynku i po prostu się do niego przyzwyczaiłam. Oczywiście uwielbiam różnego rodzaj balsamy i masła do ciała w kremie, ale przy takich temperaturach i konieczność brania pryszniców po 2-3 razy dziennie, to rozwiązanie zaoszczędza mnóstwo czasu.

5. Rajstopy w spray'u

Kolejny "wynalazek" dla leniwych, który od razu przypadł mi do gustu. Zazwyczaj nie noszę rajstop, bo bardzo mnie drażnią i jest mi po prostu niewygodnie. Najczęściej wybieram pończochy. Ale obecne upały przekonały mnie, że pończochy również nie są dobrym pomysłem... Dlatego wypróbowałam rajstopy w spray'u i mogę wam je z czystym sumieniem polecić. Zwłaszcza, że są dostępne w różnych odcieniach kolorystycznych. Dzięki nim nogi nie są blade i wyglądają naprawdę apetycznie, jak to powiedział mój narzeczony. ;)















czwartek, 16 lipca 2015

RoweLOVE i zapowiedź na lipiec

Już dziś zapraszam was na kolejnego posta. Tym razem będzie
o kosmetykach. Powiem wam czego używam latem. Będzie kolorowo, lekko i przyjemnie.

Teraz biegnę na rower z moim narzeczonym. Dobrze, że tak samo jak ja lubi ten rodzaj aktywności - to świetny sposób na rozładowanie emocji po pracy i wspólne spędzanie czasu.

Lubicie jeździć na rowerze?


wtorek, 7 lipca 2015

W czasie upałów dzieci...i dorośli piją wodę

Kiedy jest taka cudowna pogoda za oknem trudno mi wysiedzieć w pracy... Fakt, lubię swoją pracę i cieszę się, że ją wykonuję, ale jednak... Jest tyle rzeczy, które można robić kiedy jest tak ciepło!

Ważne żeby pamiętać o odpowiednim nawodnieniu organizmu. Przy wysokich temperaturach należy pić minimum 2 litry wody dziennie! A jeśli trenujemy, uprawimy jakiś sport to powinniśmy pic dużo więcej. Ja zawsze staram się mieć przy sobie butelkę wody - taką małą, 0,5 litrową, która mieści mi się do torebki. W takim okresie, jaki mamy teraz, jest na prawdę nie do zastąpienia.



Dlaczego warto zwiększyć ilość pitej przez nas wody i to nie tylko w upały? Mam dla was kilka dobrych powodów:

1. Podnosi poziom energii i niweluje uczucie zmęczenia. Cały nasz organizm, w tym również mózg w większej części składają się z wody. Pijąc wodę usprawniasz pracę mózgu, jesteś w stanie lepiej myśleć i bardziej się skupić. Dodatkowo wzrasta poziom energii w organizmie i masz lepsze samopoczucie.


2. Pomaga zrzucić wagę. Hamuje apetyt, usuwa toksyny i tłuszcz z organizmu. Działa jak taki wewnętrzny prysznic. W dodatku usprawnia metabolizm i ma ZERO kalorii!

3. Oczyszcza organizm z toksyn. Kiedy pijesz dużo wody, częściej chodzisz do łazienki. Twój organizm jest lepiej filtrowany, nerki są dużo bardziej wydajne dzięki czemu minimalizujesz ryzyko wystąpienia zapaleń pęcherza oraz kamieni w nerkach.

4. Nawilża skórę. Same kremy nawilżające nie wystarczą, głębokie warstwy skóry potrzebują znacznej ilości wody. Jeśli jej dostarczysz twoja skóra będzie gładka i sprężysta, a dzięki temu dłużej zachowa swoją młodość.

5. Wprowadza Cię w dobry nastrój.  Kiedy twoje ciało funkcjonuje jak dobrze naoliwiona maszyna, lepiej się czujesz, a przez to jesteś SZCZĘŚLIWSZY!

10. Oszczędzasz pieniądze. Wodę w niektórych miejscach możesz pić z kranu, więc nie musisz płacić za nią nawet złotówki. A nawet jeśli kupujesz wodę w butelkach to w dalszym ciągu jest ona najtańszym, najzdrowszym, pozbawionym cukru napojem. 

Więc nie narzekaj na słońce i upał tylko:




piątek, 26 czerwca 2015

Gdzie się podziała moja wakacyjna figura?

Wiecie co? 

Zdałam sobie sprawę, że przed swoimi wymarzonymi wakacjami powinnam trochę zadbać o formę. Nie zostanę drugą Chodakowską, ale kilka rzeczy chciałabym zmienić.

Przede wszystkim:

  • pić więcej wody
  • więcej chodzić i jeździć rowerem zamiast samochodem
  • popracować nad brzuchem, udami i pośladkami

Znalazłam takie zestawy ćwiczeń i od dziś zamierzam je codziennie robić.





Znacie może jeszcze jakieś efektywne ćwiczenia dla leniuszków? 


środa, 17 czerwca 2015

Jak się spakowć i nie zwariować?




W końcu wybraliśmy naszą wakacyjną destynację! Jedziemy do Portugalii! Zawsze chciałam zobaczyć Lizbonę i w końcu moje marzenie się spełni. Wszystko dzięki mojemu ukochanemu narzeczonemu. Czy wspominałam, że potrafi być cudowny?

Na razie kupiliśmy bilety, wylatujemy 13 sierpnia na 2 tygodnie. Mam jeszcze trochę czasu, ale już się tym bardzo ekscytuję.



Stąd też tematyka dzisiejszego wpisu. Nie wiem czy miewacie problemy z pakowaniem walizki przed wyjazdem. Ja niestety mam i to dosyć duże. Często jest tak, że pakuje za dużo rzeczy i połowy później nie używam. Albo pakuje coś zupełnie nieprzydatnego, a zapominam o czymś ważnym. Lwią część mojego bagażu zajmują kosmetyki...

W tym roku postanowiłam, że zapakuje się racjonalnie i z głową. Dotyczy to zarówno ciuchów jak i kosmetyków. Zero zbędnych pierdół - będzie więcej miejsca na pamiątki! :)

Poszperałam trochę w Internecie i postanowiłam skorzystać z kilku wskazówek, które udało mi się znaleźć. Może i wam się przydadzą.



1. Zrób listę wszystkich rzeczy, których będziesz potrzebować, co najmniej tydzień przed planowanym pakowaniem. Dobrym pomysłem jest zabranie tej listy później na wyjazd, żeby podczas pakowania w stronę powrotną niczego nie zapomnieć.

2. Stwórz konto na stronie http://www.dontforgetyourtoothbrush.com/  - to pomoże ci ustalić czego tak naprawdę potrzebujesz w zależności od długości wyjazdu i miejsca do którego jedziesz.

3. Odznaczaj na liście tylko te rzeczy, które są już zapakowane do walizki - będziesz mieć pewność, że niczego nie zapomniałeś. 
4.  Zacznij pakowanie od największych objętościowo rzeczy np. butów. Ubrania dopakuj tam gdzie masz miejsce. Tylko nie przesadzaj z upychaniem - nie chcesz chyba targać ze soba żelazka, żeby wszystko później prasować. 
5. Pakuj tylko to czego potrzebujesz !!! (łatwo powiedzieć)
6. Sprawdź jaka jest przewidywana pogoda w miejscu do którego jedziesz, nawet na dzień przed wyjazdem może się okazać, że musisz przepakować swoją walizkę. 
7. Pamiętaj o zapakowaniu lekarstw jeśli przyjmujesz jakieś na stałe. Warto też mieć podstawowe leki np. przeciwbólowe czy przeciwgorączkowe, a także plaster z opatrunkiem.  
8. Spakój wszystkie potrzebne dokumenty. Dobrze jest również zrobić sobie ich ksero i nosić podczas wycieczek, żeby uniknąć przykrych konsekwencji kradzieży. 
9. Weź pieniądze w lokalnej walucie. Nawet jeśli zazwyczaj posługujesz się kartą, to zawsze warto mieć przy sobie gotówkę. Tak na wszelki wypadek.  
10. Zapakuj uśmiech i dobry humor! Baw się dobrze!
Ja oczywiście zamierzam pierwszy raz w życiu skorzystać z tych mądrych porad. Z ostatniej to nawet na 100%. A wy?
Jakie macie plany na wakacje? 






















niedziela, 14 czerwca 2015

Już niedługo nowy post na blogu!

Obiecuję powiew lata.

Powiedzcie mi jak spędzacie ciepłe popołudnia i wieczory? Wolicie spacerować czy siedzieć w domu?



wtorek, 9 czerwca 2015

Zioła i przyprawy na piękną skórę i włosy


 Jak cieszyć się zdrową i gładką skórą bez skazy oraz silnymi, lśniącymi włosami? Zwłaszcza nadchodzącego lata. Jest to możliwe i w dodatku bardzo proste. Zdrowa i zbilansowana dieta, która zawiera dużo witamin, minerałów i składników odżywczych to klucz do sukcesu. 



CYNAMON
Jest silnym przeciwutleniaczem, który pomaga odwrócić oznaki starzenia i niweluje szkodliwe substancje w twoim organizmie. Cynamon zwiększa również przepływ krwi i usprawnia krążenie, przez co komórki całego ciała są lepiej dotlenione i bardziej wydajne. Dodawaj łyżeczkę cynamonu do porannej kawy codziennie, a poczujesz się znacznie lepiej.



CZOSNEK GRANULOWANY

Jeśli chodzi o domowe środki na włosy to wykorzystanie czosnku jest znane od pokoleń. Bogaty w cysteinę - aminokwas, który ma właściwości silnie oddziałujące na cebulki włosa, powoduje ich wzmocnienie. Można stosować czosnek również miejscowo, tam gdzie na głowie pojawiają się łyse placki - substancje w nim zawarte pobudzą cebulki do ponownego wzrostu.




KURKUMA
Kurkuma od wieków używana jest w kuchni indyjskiej ze względu na swoje właściwości przeciwzapalne. Możesz dodawać ja do potraw lub pić koktajle z jej domieszką, albo zrobić maseczkę. Szybki przepis na pozbycie się niedoskonałości skóry:
3 łyżki kurkumy mieszamy z 3 łyżkami mleka i dodajemy kilka kropli miodu. 
Zamiast mleka można także użyć jogurtu. Nakładamy na twarz, czekamy 15 minut i zmywamy letnią wodą. Gładka cera gwarantowana. 

Macie swoje ulubione przyprawy? Jakie?