środa, 28 września 2016

Zapowiedź: Szkodliwe substancje w popularnych kosmetykach!!!

Uwaga! Kobiety!

Czy wiecie ile szkodliwych substancji kryje się w kosmetykach, których codziennie używacie?

Nie?

W kolejnym poście będziecie miały okazję się o tym przekonać! Zapraszam na blog już za tydzień. Sprawdźcie jakich składników unikać by nie zniszczyć swojej cery, włosów i paznokci!


środa, 21 września 2016

Perle Bleue: recenzja nowego kremu przeciwzmarszkowego

Jak zapewne już wiecie, uwielbiam testować nowości! I chyba tym razem trafiłam prosto w 10! Dlaczego? Otóż nowa seria kosmetyków przeciwzmarszczkowych Perle Bleue, ma wszystko czego kobieta może wymagać od kremów przeciwzmarszczkowych...




Kilka słów o serii kremów Perle Bleue

Perle Bleue to pierwsza na rynku linia kosmetyków w których znajduje się tak wiele składników aktywnych. Cała kuracja przeciwzmarszczkowa trwa ok. 1 miesiąca. W zależności od rodzaju i głębokości zmarszczek oczywiście. Kobiety, które są młode (25-30 lat) i dopiero zaczynają stosować kosmetyki przeciwzmarszczkowe uzyskają efekt gładkiej skóry dużo szybciej niż panie w wieku bardziej dojrzałym.

Lina kosmetyków Perle Bleue składa się z 2 komplementarnych kremów: na dzień i na noc, oraz ampułki z serum z algą śnieżną, dołączonej do kremu na noc. Jest to prawdziwa rewelacja! Jeszcze nigdy nie spotkałam się z czymś takim i jestem pod dużym wrażeniem tego rozwiązania. Ale interesują Was zapewne konkrety.



Perle Bleue: podwójna moc składników

1) Krem na dzień: Perle Bleue Viase Care Moisturise jest przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry. Łączy w sobie działanie aż 3 kosmetyków! Nawilża i chroni cerę przed zanieczyszczeniami powietrza, działa przeciwzmarszczkowo oraz stanowi idealna bazę pod makijaż. W jego składzie znajdziemy: 

  • masło shea, które jest bogatym źródłem witamin A oraz E, 
  • olej z orzechów makadamia, który hamuje proces starzenia się skóry ponieważ neutralizuje działanie wolnych rodników,
  • olej z nasion chia, który jest bogatym źródłem kwasów tłuszczowych oraz przeciwutleniaczy, dzięki czemu poprawia elastyczność i wspomaga regenerację skóry właściwej,
  • ekstrakt z bulwy krokusa złocistego, który odpowiada za stymulację komunikacji między komórkami naskórka, a skóry właściwej, dzięki czemu zwiększa produkcję kolagenu oraz elastyny - czynników niezbędnych do zachowania młodego wyglądu skóry,
  • trehaloza, czyli związek organiczny, który spotykany jest najczęściej w roślinach, pomaga im przetrwać ciężkie warunki środowiskowe np. suszę, dzięki swoim właściwościom pozwalającym zachować odpowiednią wilgotność.




2) Zestaw na noc: Perle Bleue Active Regeneration Age: jest przeznaczony oczywiście do stosowania na noc. Składa się z kremu - bazy, w którym kryje  się szereg składników aktywnych. Skład jest podobny do kremu na dzień, ale znajdziemy tam także:






  • kolagen naturalny, który ma za zadanie uzupełnić braki naturalnego kolagenu w skórze,
  • robina akacjowa, której bogactwo minerałów pozwala zachować prawidłowe funkcjonowanie skóry
Dodatkowo, do kremu na noc otrzymujemy ampułkę z płynnym wyciągiem z algi śnieżnej. Co to takiego?

Otóż alga śnieżna to całkowicie naturalny składnik, który znalazł swoje zastosowanie w kosmetyce stosunkowo niedawno. To aktywna substancja zawarta w roślinie o tej samej nazwie, która pozwala im wzrastać w mało sprzyjających warunkach np. pod śniegiem, w minusowych temperaturach. Dzięki temu wykazuje właściwości regenerujące i aktywuje gen młodości Klotho. Dodatkowo, aktywuje enzym odpowiedzialny za wzmocnienie, odżywienie i wygładzenie skóry, a także zmiękcza naskórek pozostawiając cerę gładką i bez zmarszczek.

Tyle teorii, a co z praktyką. Jakie są moje odczucia po 4 tygodniach stosowania kuracji odmładzającej Perle Bleue?

Moja ocena Perle Bleue

Testowałam już wiele kremów przeciwzmarszczkowych w swoim życiu, ale żaden z nich mnie tak pozytywnie nie zaskoczył. Ma bardzo przyjemny i delikatny zapach. Co więcej, nie podrażnił mojej alergicznej skóry - a to dla mnie bardzo ważne! Jeśli chodzi o rezultaty w wygładzaniu zmarszczek to powiem szczerze, że widzę drobne rezultaty. Może nie są one takie na jakie liczyłam, moje zmarszczki mimiczne nie wygładziły się całkowicie, ale i tak w dużym stopniu zniknęły, a to już sukces. :) Widzę natomiast poprawę w wyglądzie swojej skóry. Nie jest już szara i papierowa, nabrała zdrowego koloru i ma jednolitą strukturę. Jest bardzo miękka i gładka w dotyku, niemal aksamitna, co niezwykle mi się podoba.

Czy Perle Bleue ma w ogóle jakieś minusy? Moim zdaniem jest to dość wysoka cena. Owszem, kosmetyk jest bardzo innowacyjny i nie znajdziemy na rynku kremów o podobnym składzie. No chyba, że sprowadzimy je z zagranicy, ale to są już bardzo duże koszta. Sam wygląd i opakowanie świadczy też, że jest to kosmetyk luksusowy, z najwyższej półki. Z drugiej strony jeśli trafi się akurat na dobrą promocję w internecie, to wiem, że kremik można nabyć za całkiem przyzwoite pieniądze. A wtedy można się cieszyć najlepszą jakością w przystępnej cenie.

Czy polecam kremy Perle Bleue? Oczywiście, że tak. ;) Sama jestem po skończonych 2 pierwszych opakowaniach i czekam na przesyłkę z kolejnym zestawem na dzień i na noc. :)

A jakie jest wasze zdanie? Testował ktoś już kosmetyki Perle Bleue? Śmiało, podzielcie się swoją opinią w komentarzach. 

poniedziałek, 12 września 2016

Manicure Hybrydowy

Manicure i pedicure hybrydowy to od dobrych kilku lat szalenie popularna metoda malowania paznokci. Osobiście mam pewne doświadczenia z tą metodą i tym właśnie zamierzam się z Wami podzielić w dzisiejszym poście. Jeśli wy także macie jakieś spostrzeżenia i opinie (pozytywne lub nie) to dajcie znać w komentarzach, chętnie podyskutuję na ten temat.

senso duo


Czym jest manicure hybrydowy?

To rodzaj metody malowania paznokci, która jest dużo trwalsza od zwykłego, pospolitego malowania paznokci lakierem (ale nie tak trwała jak inne metody np. akryl lub ostatni krzyk mody: manicure tytanowy). Paznokcie wyglądają tak jakby codziennie były świeżo pomalowane, nie tracą blasku i są bardziej odporne na zarysowania czy pęknięcia (nie oznacza to, że lakier hybrydowy wcale się nie rysuje, nie pęka lub paznokcie się nie łamią - zależy to od wielu czynników).

Rozpoczynając manicure hybrydowy, jak każdy inny należy przygotować płytkę paznokci. Dokładnie oczyścić i wypiłować.

Następnie po kolei nakłada się warstwy specjalnego przeznaczonego do tego celu lakieru, który utrwalany jest przez kilka minut promieniami UV. Najpierw należy nałożyć przezroczystą warstwę ochronną, aby zabezpieczyć paznokieć przed zniszczeniem. Potem nakłada się od 3 do 4/5 warstw lakieru kolorowego, w zależności od od stopnie krycia płytki i pożądanej intensywności koloru. Na koniec lakier zabezpiecza się tzw. top'em lub coat'em - czyli lakierem bezbarwnym, który nadaje połysk i sprawia, że nasz manicure wygląda jak nowy przez (nawet) 4 tygodnie. ;)

Dodatkowo istnieją różne możliwości zdobienia paznokci, poczynając od zwyczajnych,  kolorowych wzorków, poprzez zdobienia wypukłe (np. efekt sweterka lub pikowania), aż po efekt syrenki, diamentu czy kocich oczu. Ograniczać nas może jedynie wyobraźnia i umiejętności własne lub kosmetyczki, która taką usługę wykonuje.

Ceny takiego zabiegu wahają się w zależności od stopnia skomplikowania zdobień oraz tego czy zabieg taki wykonujemy w profesjonalnym salonie czy u osoby prywatnej (np. zaprzyjaźnionej kosmetyczki). Można również kupić zestaw do samodzielnego wykonywania manikiuru hybrydowego i za ok. 200 zł mieć kompletny sprzęt wraz z kilkoma kolorami lakierów. Inwestycja na pewno zwróci się w krótkim czasie.

Zdjęcie hybrydy

Jest bardzo proste i nie wymaga specjalnego doświadczenia. Najlepiej aby hybrydę zdejmowała ta sama osoba,  która ją nakładała, ale równie dobrze można to zrobić samodzielnie w domu. Wystarczy kupić czysty aceton. Instrukcję znajdziecie w filmiku poniżej:





Czy manicure hybrydowy niszczy paznokcie?

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że NIE. :) 
Nosiłam na paznokciach lakier hybrydowy bez przerwy przez ok. pół roku. W praktyce wyglądało to tak, że jedną hybrydę miałam zdejmowaną i zaraz potem zakładaną nową. 

Po całkowitym zdjęciu hybrydy nie zauważyłam by moje paznokcie były słabsze, bardziej się łamały czy rozdwajały.

To co ma wpływ na nasze paznokcie to przede wszystkim dieta bogata w witaminy, ponieważ płytka paznokcie tworzy sie jeszcze pod skórą, a fragment który widzimy jest wcześniej ukształtowany i większość zabiegów nie wpływa na to, w jakiej kondycji jest nowo rosnąca płytka. 

Mam nadzieję, że przekonałam was do manicure hybrydowego, mnie on bardzo odpowiada i zawsze byłam zadowolona z efektów. Tym bardziej, że naprawdę nie mam czasu malować paznokci kilka razy w tygodniu, a moje dłonie muszą być zadbane. :)


piątek, 2 września 2016

5 kroków do idealnie czystej cery

Jak chyba każda kobieta bardzo lubię się malować. Zawsze, codziennie, przed każdym wyjściem z domu. Oczywiście nie popadam w paranoję i jeśli muszę coś szybko załatwić np. wybiec nagle do sklepu czy na pocztę to nie marnuję czasu na makijaż (czasem staram się chociaż troszkę przypudrować, żeby ludzi nie wystraszyć...). Ale lubię to robić i poświęcam wtedy swojej skórze dosyć dużo czasu, w końcu chcę wyglądać i czuć się dobrze.

Wy pewnie też tak macie, zgadłam? 

Skoro tyle pracy wkładacie w to by dobrze wyglądać, to tyle samo pracy musicie poświęcić, by zmyć to co nałożyłyście na twarz. Taka jest rzeczywistość. Nie wiem dlaczego tak wiele kobiet zapomina o codziennym demakijażu... Dla mnie to podstawa: nieważne czy jestem zmęczona czy nie. Czy jest to zwykły, codzienny makijaż, czy wieczorowy - zawsze oczyszczam swoją twarz przed położeniem się do łóżka.

Nie zajmuje mi to dużo czasu. Mam swoje 5 kroków, które przez lata wykonuję codziennie - to taki mój rytuał, którym chciałbym się z wami podzielić. Może wy też polubicie demakijaż tak, jak ja.

Oczyszczanie twarzy w 5 szybkich krokach:

1. Demakijaż oczu

Zawsze zaczynam od powiek i rzęs. Zazwyczaj to na nie nakładam najwięcej kosmetyków: baza, cień, eyeliner, tusz - troszkę tego jest, dlatego trzeba dokładnie oczyścić te okolice. Poza tym mam bardzo wrażliwe oczy i kilka razy zdarzyło mi się dostać zapalenia spojówek lub uczulenia jeśli zapomniałam zmyć makijażu przed spaniem lub trzymałam go za długo na twarzy. Najczęściej używam kosmetyków dwufazowych ZIAJA - bardzo lubię tę firmę.


Stosuję też pewien trik, który znacznie ułatwia demakijaż tej części twarzy. Mianowicie, nasączam waciki kosmetyczne płynem i dociskam do zamkniętych powiek. Trzymam tak przez chwilę i dopiero potem zaczynam delikatnie ścierać pozostałości makijażu. Dzięki temu, nie mam czerwonych i podrażnionych oczu ani skory wokół nich.

2. Demakijaż całej twarzy

W tym celu używam mleczka do demakijażu, które nakładam palcami (nie płatkiem kosmetycznym) na całą skórę twarzy (z pominięciem oczu - mimo łagodnego mleczka, które używam wolę ich nie podrażniać, bo są niezwykle wrażliwe). Kiedy nałożę mleczko i troszkę je wmasuję w twarz wchodzę pod prysznic, tam dopiero zmywam mleczko letnią wodą. Przeczytałam kiedyś o tym sposobie w jakiejś gazecie i od tamtej pory przestałam używać płatków, a demakijaż jest naprawdę dokładny i prosty. Moim ulubionym mleczkiem jest JOHNSON&JOHNSON.

3. Mycie twarzy

Kiedy jestem pod prysznicem i zmyję już mleczko dokładnie myję twarz żelem, który usuwa resztki kosmetyków (czasami używam do tego zwykłego mydła BAMBINO i też jest w porządku). Dodatkowo 2 razy w tygodniu robię sobie peeling twarzy, również podczas kąpieli. Niedawno odkryłam żel do mycia twarzy z TOŁPY i jestem bardzo zadowolona, bo jest hypoalergiczny i bardzo delikatnie obchodzi się z moją skórą. Peelingi często zmieniam - lubię eksperymentować z zapachami. Uwielbiam owocową serię JOANNY.





Kiedy mam więcej czasu i mogę pozwolić sobie na kąpiel w wannie z pianą i bąbelkami (za rzadko się to zdarza) korzystam wtedy z elektrycznej szczoteczki do twarzy. Nakładam na nią żel i masuję przez kilka minut policzki, nos, czoło. Dzięki temu nie tylko oczyszczam swoją skórę, ale także pobudzam krew i robię sobie bardzo przyjemny i odprężający masaż.
4. Tonizacja

Kiedy na twarzy nie ma już makijażu i jest dokładnie wyczyszczona przemywam ją tonikiem (używam go również rano, ale o tym w kolejnym poście). Aktualnie testuję tonik YVES ROCHER z sokiem klonu kanadyjskiego. Posiada właściwości zatrzymujące wodę w skórze - dla lepszego nawilżenia, a na tym właśnie najbardziej mi zależy.
5. Wisienka na torcie, czyli krem

Na sam koniec wklepuję i wmasowuje  w twarz swój ulubiony krem. Na noc używam kremu LIRENE DNA Protect. Spodobał mi się jego zapach i uczucie takiej powłoki, które zostawia na twarzy. Poza tym świetnie nawilża twarz. Jak na razie nie znalazłam lepszego kremu, ale jak to zrobię to dam wam znać. ;)




Wydawać by się mogło, że ten mój codzienny rytuał zajmuje dobrą godzinę, ale uwierzcie mi, że potrafię się wyrobić w 15 min włączając w to przyrznic + mycie głowy. Praktyka czyni mistrza.

Pamiętajcie, dokładny demakijaż jest bardzo, bardzo ważny. Czysta skóra, to zdrowsza skóra, pełna blasku, elastyczna, bez niedoskonałości. Poza tym jak chcecie by wasze kremy przeciwzmarszczkowe działały jeśli mają się przebić przez warstwę brudu i resztek makijażu.

Dbajcie o czystą skórę! I dajcie jej od czasu do czasu całkiem odpocząć od makijażu. To na pewno jej pomoże.