środa, 24 lutego 2016

Recenzja: KIKO - zestaw kosmetycków do pielęgnacji ust


Witajcie Moi Drodzy!

Wiem, że to dopiero końcówka lutego, ale jakoś zima w tym roku nie była taka sroga, więc już niemal bezustannie myślę o wiośnie. A jak wiadomo wiosenny czas, to czas porządków.

Dla mnie głównie w życiu, bo... uwaga, uwaga... zaczynamy z moim ukochanym planować datę ślubu. Na razie nie możemy dojść do porozumienia nawet co do miesiąca, więc myślę, że jeszcze chwilę to potrwa... Jednak trzeba przyznać, że ten dzień wydaje się teraz bardziej realny niż kiedykolwiek!

Przepraszam za odrobinę prywaty, ale no cóż... jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu i nie mam po co tego ukrywać! :)

Wracając do tematu dzisiejszego posta, zgodnie z zapowiedzią napiszę wam kilka słów o kosmetykach KIKO. Nie wiem czy je znacie, ponieważ marka ta pojawiła się na polskim rynku niedawno, zaledwie jakieś półtora roku temu. Ja akurat miałam przyjemność spotkać się z produktami tej firmy wcześniej, będąc za granicą.

W grudniu dostałam w prezencie świątecznym zestaw do pielęgnacji ust, właśnie firmy KIKO i o tym dzisiaj chciałabym Wam napisać.

Zestaw składa się z peelingu do ust oraz nawilżającego balsamu w formie szminki. Szczerze mówiąc nie sprawdzałam ile kosztuje taki pack, no ale z grzeczności nie wypada. Choć szacuję, że ok. 30 zł. :)

1. Peeling do ust



kiko

kiko



kiko

Jak widzicie słoiczek nie jest zbyt wielki (objętościowo) ale jest naprawdę wydajny. Odrobina peelingu wzięta na palec (mniej więcej tyle ile na zdjęciu 3) wystarczy na peeling całych ust. Co daje taki peeling? Podobnie jak każdy inny pomaga pozbyć się zrogowaciałego, martwego naskórka. Zwłaszcza zimą i w chłodniejsze dni usta maja tendencję do pierzchnięcia. Dlatego jeśli chcemy, aby nasze usta wyglądały dobrze, były gładkie i miękkie warto taki peeling stosować codziennie. A już z pewnością należy go zrobić przed nałożeniem jakiegoś bardziej wyrazistego koloru na usta. Po pierwsze, szminka lepiej się wtedy rozprowadza (powierzchnia ust jest gładka, bez żadnych bruzd i nierówności), po drugie - kolor się lepiej utrzymuje. :)

Jak oceniam sam peeling? Pozytywnie, zwłaszcza przez jego zapach, który jest cudowny, dzięki czemu używanie peelingu to czysta przyjemność. Nawet smak ma dobry (niestety podczas peelingu drobinki dostają się do ust!). Jeśli dokładnie wykonamy peeling, to usta są niemal tak gładkie jak u niemowlaka. 

Prawda jest jednak taka, że taki peeling można zrobić samemu w domu: wystarczy odrobina cukru i kilka kropel żelu pod prysznic lub oliwy z oliwek, albo po prostu możemy użyć peelingu do twarzy, ewentualnie w grę wchodzi także zwykła szczoteczka do zębów, którą możemy "wyszczotkować" również nasze wargi. Nie jest to produkt niezbędny w naszej kosmetyczce, ale jeśli już chcemy sobie zaszaleć i pozwolić na odrobinę luksusu to polecam własnie peeling firmy KIKO. 

Inaczej jest natomiast z balsamem do ust, który wraz z peelingiem tworzy zestaw. 

kiko

kiko

2. Balsam do ust

Szczerze Wam powiem, że chyba się od niego uzależniłam. Pomijając już piękny zapach, który naprawdę zniewala. Jeszcze chyba po żadnym balsamie (a wiele różnych przetestowałam do tej pory) nie miałam tak gładkich ust. Nawet wtedy, gdy nie używałam peelingu, a stosowałam sam balsam. Mogę z czystym sumieniem i z całego serca polecić go wszystkim kobietom, którym zależny na miękkich ustach. 

Podsumowując, cieszę się bardzo, że jakiś Mikołaj znający mój gust kosmetyczny, zrobił mi taki prezent. Jeśli oba produkty mi się skończą, to na pewno ponownie kupię balsam do ust. Bez profesjonalnego peelingu da się przeżyć, tak jak pisałam już wyżej jest wiele zamienników. :)

Mam nadzieję, ze podobała Wam się recenzja. :) Jeśli stosowałyście inne kosmetyki KIKO, które warte są polecenia - piszcie w komentarzach, chętnie sama je wypróbuję. 

czwartek, 18 lutego 2016

Zapowiedź: przygotowania do wiosny!!!

Jak mówi tytuł tego posta do wiosny postanowiłam się troszkę przygotować. Oczywiście nie zapomniałam o Was. :) Już w kolejnym poście będę miała dla Was świeżutką recenzję kosmetyków KIKO!
Jak je oceniłam? O tym będziecie mogli przeczytać już za tydzień! Zapraszam serdecznie na blog! 

senso duo

wtorek, 9 lutego 2016

Czy istnieją ZDROWE TŁUSZCZE?

Trzy razy TAK!



Większości kobiet tłuszcz prawdopodobnie kojarzy się z odkładającą się tkanką na boczkach, udach, brzuchu i pośladkach... i owszem. Tłuszcze w nadmiarze nie służą naszemu zdrowiu, ale są też takie bez których nie moglibyśmy żyć!


senso duo


Najbardziej wartościowe i potrzebne do codziennego funkcjonowania są tłuszcze nienasycone. Przede wszystkim dlatego, że umożliwiają transport oraz przyswajalność większości witamin, m. in A, D, E i K, dzięki czemu wzmacniają odporność. Ponad to tłuszcze nienasycone są niezbędne do produkcji niektórych enzymów, hormonów, a także stanowią kluczową rolę wielu przemian metabolicznych (oczywiście w nadmiarze – odkładają się, właśnie na tzw. „boczkach” - ze względu na dużą kaloryczność).

Planując swoją dietę i posiłki warto zwracać uwagę nie tylko na tłuszcze tzw. „widoczne” tzn. masło, margaryna czy oleje. Należy pamiętać, że tłuszcze „ukryte” są również w wędlinach, nabiale, ale także chipsach, ciastkach czy batonikach. Właśnie dlatego mają tendencję do odkładania się, ponieważ jemy ich za dużo w takiej postaci, o której nawet byśmy nie pomyśleli, że zawiera tłuszcze...

Żeby nie przesadzić należy sięgać po mięso i wędliny drobiowe, nabiał półtłusty, a tłuszcze zwierzęce zastępować roślinnymi. Tak naprawdę do prawidłowego funkcjonowania wystarczą nam 2 łyżki masła dziennie! Ale, jest jeszcze jedna ważna rzecz dotycząca tzw. zdrowych tłuszczy – najcenniejsze są tłuszcze nienasycone, bogate w kwasy omega-6 i omega-3. Kluczową rolę odgrywa jednak stosunek tych kwasów do siebie nawzajem. Powinien on wynosić nie więcej niż 1 do 6. 

senso duo


Dlaczego? 

Otóż nadmiar kwasów omega-6 powoduje większą podatność na wszelkiego rodzaju zapalenia organizmu i hamuje właściwe działanie kwasów omega-3. Niestety, kwasy omega-6 występują w produktach o wiele częściej, niż omega-3 dlatego tak trudno utrzymać ich bezpieczną proporcję.

Co w takim razie jeść, aby zachować balans i zdrowie, a przy okazji nienaganną sylwetkę?

  • Oleje: najlepiej rzepakowy lub oliwę z oliwek;
  • Ryby prosto z morza: najwięcej cenny kwasów omega-3 znajduje się w tych świeżych;
  • Orzechy: to prawda, są kaloryczne, ale właśnie dlatego, że zawierają mnóstwo dobrych tłuszczów, są w nich także fitosterole, które obniżają poziom złego cholesterolu oraz witamina E, która wpływa na polepszenie się wyglądu cery;
  • Pestki dyni i słonecznika: oprócz witaminy E mają również dużo magnezu i żelaza;
  • Siemię lniane, olej lniany: warto pamiętać, że kwas omega-3 z nasion lnu przyswoi się dopiero wtedy, gdy je rozdrobniwszy, inaczej wszystkie cenne składniki zostaną usunięte z naszego orfizmu wraz z całymi nasionami;

wtorek, 2 lutego 2016

Zapowiedź: Figura, a zdrowie. Czy należy wyeliminować tłuszcze z diety?

Witajcie!

Kolejny post będzie trochę z innej "beczki". Postanowiłam rozszerzyć tematykę bloga i nie pisać wyłącznie o pielęgnacji zewnętrznej, ale również o tym, jak dbać o swoje ciało od wewnątrz - w myśl powszechnego sloganu "jesteś tym, co jesz!".

Stąd właśnie wziął się pomysł na nadchodzący post... Skupię się w nim na temacie tłuszczy w diecie. Domyślam się, że sama myśl o nich spędza niektórym kobietom sen z powiek, ale czy aby na pewno słusznie?

Zapraszam na bloga już wkrótce!!! :D

senso duo