środa, 28 października 2015

RECENZJA SENSO DUO: kuracja dla zmęczonych i zniszczonych włosów – rewolucja na rynku?

Słyszałyście o rewolucyjnych kosmetykach marki Vivese Senso Duo? To przełomowa kuracja dla zniszczonych włosów. Dzięki niej odzyskasz mocne kosmyki. Brzmi mało prawdopodobnie? Przekonaj się sama!


Senso Duo - co to za nowość?


Nieczęsto mam okazję testować produkty, które dopiero wchodzą na rynek. Ale dziś jest właśnie ten szczególny moment, kiedy mogę się z wami podzielić wynikami swoich testów.

Moja przygoda z produktami VIVESE SENSO DUO zaczęła się równo 3 miesiące temu. Są to przebadane klinicznie dermokosmetyki przeznaczone do pielęgnacji włosów osłabionych i wypadających. Nadają się zarówno do czasowego stosowania w okresie przesileń pogodowych, kiedy włosy zaczynają nadmiernie wypadać, jak i w przypadku łysienia androgennego.



Zacznę od tego, że kompleksowa kuracja wg producenta polega na stosowaniu olejku i szamponu Senso Duo przez okres 3 miesięcy. Jeśli chodzi o mnie, to oczywiście dostosowałam te zalecenia do potrzeb pielęgnacyjnych swoich włosów. Nie zmagam się z poważnym zaburzeniem skóry głowy, po prostu moje włosy są cienkie i zniszczone farbowaniem, z racji czego w okresach przeziębienia itp. wypada mi ich więcej niż normalnie.

Moja kuracja z Vivese Senso Duo:


Myłam głowę szamponem Senso Duo przez 3 miesiące, tak jak każdym innym szamponem, czyli co 2-3 dni w zależności od moich potrzeb i aktualnego stanu włosów. Szampon przeznaczony jest to codziennego stosowania, ale moim włosom nie jest potrzebne codzienne mycie.

Natomiast olejek Senso Duo stosowałam 2 razy w tygodniu na noc. Olejowałam włosy od nasady skupiając się na tym, by dokładnie wmasować go w skórę głowy, następnie związywałam je w luźny warkocz, a rano myłam je tak jak zwykle – szamponem. Na szczęście nie miałam żadnych problemów ze zmyciem olejku z włosów, nie zauważyłam też jakoby moje włosy się bardziej przetłuszczały, z czego niezmiernie się cieszę.






Wyniki kuracji:

Jestem szczerze zaskoczona wynikiem całej kuracji. Mówię wam z ręką na sercu, że nie spodziewałam się diametralnej zmiany, ale myliłam się... Włosy są gęstsze i mniej zostaje ich na szczotce. Jest to nie tylko efekt wizualny. Po prostu czuję, że mój kucyk jest grubszy kiedy go robię.

Ocena działania Vivese Senso Duo:

Ogromnie cieszę się, że mój "kosmetyczny nos" tym razem mnie zawiódł i miło się zaskoczyłam. Dzięki Senso Duo wiem, że są osoby które znają się na problemach z włosami i wiedzą, jak je rozwiązywać. Osobiście bardzo to sobie cienię, ponieważ sama na co dzień pomagam rozwiązywać różne problemy ze skórą itp. Teraz wiem, że znalazłam produkty, które odpowiadają moim włosom – z pewnością Senso Duo zostanie ze mną na dłużej. 

czwartek, 22 października 2015

Na jesienną chandrę: CZEKOLADA

Najlepszy „poprawiacz humoru” jaki zna ludzkość (myślę, że to nie tylko moje subiektywne zdanie). Uwielbiam czekoladę pod każdą postacią. Moja przyjaciółka w trakcie studiów pracowała w pijalni czekolady... Chyba nie muszę wam mówić, że nasza przyjaźń kwitła w tym okresie, bo byłam tam gościem co najmniej raz w tygodniu! :p



Każdy zapewne wie, że najzdrowsza jest czekolada gorzka:

  • pobudza mózg do pracy i pomaga myśleć
  • jest „bombą energetyczną”, bo zawiera najlepiej przyswajalne źródło magnezu, potasu i żelaza
  • ziarna kakaowe mają mnóstwo flawonoidów, które chronią nas przed złym cholesterolem
  • obniża ciśnienie krwi, dzięki czemu chroni nasze serca
  • pobudza pracę nerek i znakomicie je oczyszcza (na problemy z pęcherzem: czekolada gorzka z żurawiną)
  • łagodzi kaszel: to podobno najnowsze odkrycie naukowców – od dzisiaj jest czekolada jest moim ulubionym lekarstwem na przeziębienie

Ale czy każdy z was wie, że najlepsza jest czekolada w płynnej formie?

Genialnie rozgrzewa w chłodne wieczory. W dodatku duży kubek gorzkiej czekolady ma tylko 150 kalorii, podczas gdy 100g tabliczka ok. 560! Czekolada w takiej formie jest łatwiejsza do strawienia. Zwykle pije się ją z dodatkiem mleka, więc dostarczamy do organizmu także wapń, który jest jeszcze lepiej przyswajalny dzięki magnezowi zawartemu w czekoladzie. Wniosek? Napój idealny!

A napić się go możecie nie wychodząc z domu, wystarczy, że klikniecie tutaj 



i przyrządzicie go samodzielnie. Smacznego!

piątek, 16 października 2015

Babcine rękawiczki i tajemnica Dżoanny Krupy, czyli jak dbać o skórę jesienią

Moja cudowna babcia zawsze mi powtarzała (i robi to do tej pory, pomimo sędziwego wieku), że dłonie są wizytówką kobiety. Ulubionym dodatkiem do codziennych spacerów (uwaga: nie tylko jesienią i zimą!) są dla niej rękawiczki. Ma ich chyba ze sto par! Skórzane, wełniane, atłasowe, koronkowe, nawet jedwabne... Liczę, że kiedyś dostanę w spadku tę pokaźną kolekcję.

Ale po co o tym piszę? No cóż...

Okres chłodów, mrozów, wiatrów i deszczu oficjalnie uznaję za rozpoczęty. Wraz z nim przyszła gorsza odporność, fatalne samopoczucie i niestety problemy ze skórą. Moją największa bolączką są pękające usta oraz niesamowicie suche dłonie. Właśnie dlatego, kiedy tylko na dworze zaczyna się ochładzać staram się zawsze mieć ze sobą rękawiczki. To naprawdę bardzo pomaga! Zawsze warto zapobiegać, niż później męczyć się z przemrożoną skórą. Jest to dosyć poważny problem, który kiedy raz się pojawi, nie da nam spokoju. Niestety nie ma skutecznego sposobu na przemrożone dlonie, a wynikiem takiego przemrożenia jest czerwona, sucha i pękająca skóra. Nic przyjemnego!

Mój patent: smaruję dłonie pokaźną ilością kremu zanim wyjdę z domu/pracy i wkładam je w rękawiczki. Po pierwsze skóra mi nie przemarza, a wręcz przeciwnie – jest nawilżona. Oczywiście nie muszę chyba mówić, że krem do rąk to konieczność. Najlepiej mieć ich kilka, tak by zawsze były „pod ręką”. Ja mam krem do rąk w każdej torebce, na szafce nocnej, w kuchni i w łazience. Niemal zawsze smaruję dłonie po ich umyciu. A do samego mycia stosuję hipoalergiczne mydło Biały Jeleń, aby niepotrzebnie nie podrażniać skóry.



Skupiłam się na rękach, a przecież inne części ciała także wystawione są na mordercze działanie zimna. Przede wszystkim usta są szczególnie wrażliwe na zmiany temperatur. Nie mają one takiej bariery ochronnej, jak inne partie skóry, dlatego bardzo trzeba uważać, by ich nie zniszczyć. W ich pielęgnacji pomogą nam balsamy do ust. W okresie jesienno/zimowym warto wybierać te bardziej natłuszczające, np. z miodem. Bogaty w witaminy z grupy B ochroni nasze delikatne usta przed zimnem i zapewni im odpowiednie nawilżenie, tak by skóra była delikatna i miękka. Moim sprawdzonym sposobem jest także smarowanie ust grubą warstwą wazeliny przed snem. Joanna Krupa podobno używa jej także na zmarszczki wokół oczu! (przyznaję ja również zaczęłam tak robić, ale nie widzę specjalnej różnicy).

Nie zapominajmy również o odpowiednim doborze kremu do twarzy. Oczywiście trzeba się kierować swoim typem cery, ale tak samo jak w lato smarujemy się kremami z filtrem UV, tak zimą należy wybrać taki, który stworzy odpowiednią barierę ochronną przed zimnem. Przy wyborze takiego kosmetyku zwróćcie uwagę, czy w jego skład wchodzą lipidy. Odpowiadają one za odpowiednie napięcie naskórka. Jeśli krem takowe posiada, możecie być pewne, że wasza skóra będzie odpowiednio chroniona.

Podsumowanie:
  • ręce → rękawiczki + krem
  • usta → balsam/wazelina
  • twarz → odpowiedni krem


Myślę, że z takim przygotowaniem żadne chłody nie są nam straszne! 

piątek, 9 października 2015

Zapowiedź nowego jesienno-zimowego posta

Brrr...

Jakiś arktyczny front do nas zawitał, niestety... Zaczyna się bardzo nieprzyjemny okres w roku i właśnie z powodu niskich temperatur i zmiennych warunków pogodowych powinnyśmy jeszcze lepiej o siebie zadbać.

Już niedługo zapraszam Was na nowego posta o pielęgnacji skóry jesienią i zimą.