sobota, 31 stycznia 2015

Szoruj, złuszczaj, myj!

Krótki skrót minionych zdarzeń z ostatnich dni
- pokłóciłam się z chłopakiem, byłam na wystawie pająków i skorpionów, pogodziłam się z chłopakiem i wreszcie dostałam mój ochraniacz.
Powinnam przy okazji wspomnieć, że trenuję Wing Tsun Kung Fu:)
Od pierwszych zajęć wiedziałam, ze to coś dla mnie. Polecam wszystkim, którzy chcieliby trochę się poruszać i poprawić swoją kondycję fizyczną.
Dodatkowym plusem jest poznanie technik, dzięki którym dziewczyna przestaje się czuć bezbronna na ulicy.

Jeśli chodzi o sprawy damsko-męskie kłótnia między mną a chłopakiem dotyczyła bardzo błahej sprawy (jak to zwykle bywa...). Chcąc złagodzić atmosferę powiedziałam Tomkowi, że kupiłam mu szczoteczkę do zębów. Myślał, że chce mu dać do zrozumienia, że mu brzydko pachnie z ust;) Ech, ci faceci! W każdym razie moja misja dyplomatyczna w końcu odniosła pełny sukces i konflikt został zażegnany. Z tej okazji Tomek przygotowuje właśnie romantyczną kolację a ja mam zakaz wstępu do kuchni.
Korzystając z wolnej chwili chcę Wam opowiedzieć o moim kolejnym odkryciu- peelingu drobnoziarnistym firmy Perfecta.
Do tej pory używałam raczej peelingów enzymatycznych z racji tego, że jestem posiadaczką suchej i dosyć wrażliwej cery. Ale ostatnio wpadł mi w ręce peeling drobnoziarnisty i postanowiłam dać mu szansę. Kosmetyk jest wydajny. Zgodnie z obietnicą producenta oczyszcza, odblokowuje pory, odżywia i złuszcza martwy naskórek. Najlepiej nakładać go na twarz kolistymi ruchami, wykonując delikatny masaż. Zmywanie go z twarzy jest trochę uciążliwe, ale być może mam takie wrażenie, bo przyzwyczaiłam się do peelingów enzymatycznych. W każdym razie opłaca się trochę dłużej postać nad zlewem, bo skóra po peelingu jest super gładka i lepiej przygotowana na wchłonięcie substancji odżywczych zawartych w kremach i maseczkach. Dlatego zawsze po oczyszczeniu skóry nakładam mój krem „do zadań specjalnych” marki Lagrend.
W zależności od potrzeb peeling warto robić 1-2 razy w tygodniu. Taka częstotliwość w zupełności wystarczy, by pobudzić odnowę komórkową naskórka. W efekcie skóra jest promienna (martwy naskórek słabo odbija światło), ma ładniejszy kolor i staje się bardziej elastyczna. Wiem po sobie, że peeling uzależnia. Na szczęście tego rodzaju „używki” mają cudowny wpływ na naszą cerę;)

Czuję zapachy ulatniające się z kuchni. Lada chwila Tomek zawoła mnie na pyszne jedzonko.
Na koniec dziękuję za odwiedziny moich pierwszych postów i zapraszam do dzielenia się waszymi ulubionymi kosmetykami do peelingu. Pa!