niedziela, 9 listopada 2014

Maseczka na listopadową szarugę

Czy was tak samo dobija pogoda za oknem?



Ja chyba powinnam była się urodzić w Grecji albo we Włoszech - kocham słońce, deszczu i wiatru nie lubię. Fakt, że teraz mam więcej czasu na nadrobienie książkowych zaległości, bo nigdzie nie chce mi się ruszać z domu wieczorami - to chyba jedyny plus.

Postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym i podczas swoich długich, książkowych wieczorów wypróbować kilka domowych maseczek na twarz.

Dam wam przepis na moją ulubioną: świetnie matuje i odżywia twarz, rozprawi się także z zaskórnikami i pryszczami (tylko musicie stosować regularnie!)

Przepis:

1 łyżka cukru trzcinowego
połówka cytryny
3 łyżki miodu (tylko prawdziwego)
 

Weźcie miskę, wsypcie cukier, następnie wyciśnijcie sok z połówki cytryny i rozmieszajcie z cukrem, na końcu dodajcie miód i dokładnie wymieszajcie wszystko łyżką.

Taką mieszankę nałóżcie na oczyszczoną i suchą twarz. Najlepiej jest nakładać ją palcami i masować przy okazji skurę (taki peeling + maseczka w jednym).

Pozostawcie maseczkę na 10-15 minut i zmyjcie ją z twarzy używając ciepłej wody.

Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu tak samo jak mi. Ma cudowny zapach. :)