piątek, 19 grudnia 2014

Prezentowy zawrót głowy!!!


Aaaaaj! Ratunku dziewczyny!

Podobno są dwa typy ludzi: jedni mają zawsze wszystko poukładane i zaplanowane... a ci drudzy (to ja!) zazwyczaj robią 10 rzeczy na raz i nie mogą się ze wszystkim wyrobić. Nie wiem jak wy, ale ja co roku obiecuję sobie, że na kolejne święta prezenty przygotuję z wyprzedzeniem, żeby uniknąć kolejek i tłoku w sklepach.

Hm... no jakoś nigdy mi się to jeszcze nie udało. Jest 19 grudzień, za 5 dni Wigilia a ja oczywiście jestem ze wszystkim spóźniona. Dopiero jutro wybieramy się z moim chłopakiem na zakupy i będziemy wybierać podarunki dla rodziny. Dobrze, że ma 3 młodsze siostry, a ja jestem dziewczyną, w dodatku znającą się na kosmetykach - jeden problem mniej.

Najbardziej martwi mnie to, że nie wymyśliłam nic dla mojej najlepszej przyjaciółki. Mamy taką tradycję, że zawsze dajemy sobie własnoręcznie wykonane prezenty... Rok temu zrobiłam sama krem specjalnie dostosowany do jej typu cery, ale teraz zostało mi klika dni i już na pewno nie zdążę.

Trafiłam w Internecie na taki pomysł:


Kosmetyczka zrobiona z suwaków! Mnie osobiście zachwyciła - jeśli uda mi się taką uszyć to wydaje mi się, że będzie to ciekawy i nietypowy prezent. A do środka powrzucam trochę próbek, które dostałam w pracy -będzie przyjemne z porzytecznym.

 Dobry pomysł? Co myślicie? :)

niedziela, 9 listopada 2014

Maseczka na listopadową szarugę

Czy was tak samo dobija pogoda za oknem?



Ja chyba powinnam była się urodzić w Grecji albo we Włoszech - kocham słońce, deszczu i wiatru nie lubię. Fakt, że teraz mam więcej czasu na nadrobienie książkowych zaległości, bo nigdzie nie chce mi się ruszać z domu wieczorami - to chyba jedyny plus.

Postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym i podczas swoich długich, książkowych wieczorów wypróbować kilka domowych maseczek na twarz.

Dam wam przepis na moją ulubioną: świetnie matuje i odżywia twarz, rozprawi się także z zaskórnikami i pryszczami (tylko musicie stosować regularnie!)

Przepis:

1 łyżka cukru trzcinowego
połówka cytryny
3 łyżki miodu (tylko prawdziwego)
 

Weźcie miskę, wsypcie cukier, następnie wyciśnijcie sok z połówki cytryny i rozmieszajcie z cukrem, na końcu dodajcie miód i dokładnie wymieszajcie wszystko łyżką.

Taką mieszankę nałóżcie na oczyszczoną i suchą twarz. Najlepiej jest nakładać ją palcami i masować przy okazji skurę (taki peeling + maseczka w jednym).

Pozostawcie maseczkę na 10-15 minut i zmyjcie ją z twarzy używając ciepłej wody.

Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu tak samo jak mi. Ma cudowny zapach. :)
  

piątek, 24 października 2014

Nie ma brzydkich ludzi...

Ostatnio odkryłam jedną, bardzo prawdziwą stronę na FB o ciekawie zapowiadającym się tytule "Nie ma ludzi brzydkich, są tylko biedni". I (niestety) zgadzam się z powyższym w 100%. W dzisiejszych czasach każdy człowiek, który ma pieniądze może zmienić się nie do poznania. Nawet brzydula może zamienić się w piękną księżniczkę, a brzydal w przystojnego księcia... Pytanie tylko brzmi następująco, czy uroda spod skalpela, napompowane silikonem usta, doczepine rzęsy i włosy to jest to jest PIĘKNO? Odpowiedzcie sobie sami na to pytanie.

Wklejam Wam kilka zdjęć, a jeżli chcecie zobacczyć więcej wejdzcie tutaj: https://www.facebook.com/niemaludzibrzydkichsabiedni









niedziela, 28 września 2014

Przepisy na obiad...

....jest ich mnóstwo, wszędzie.
Cały internet jest nimi wypchany, tak jak większość książek kucharskich i kobiecych pism.
A ja mimo tego czasami czuję się tak:

...i kompletnie nie mam pomysłu. Jak się pewnie domyślacie, właśnie przyszedł taki moment.
Jeszcze trochę pomyślę i chyba skoczę na dół po jakieś chińskie jedzenie ;)

wtorek, 9 września 2014

Drugi najważniejszy kosmetyk każdej kobiety

O kremach BB już kiedyś pisałam, pamiętacie?
Pisałam o tym, że na mojej skórze sprawdzają się absolutnie wyśmienicie. Nawet na większe wyjścia, wtedy nakładam jeszcze puder matujący i wyglądam jak w pełnym makijażu.

Ale od czasu do czasu używam też "pełnego" podkładu. I wtedy pojawia się gigantyczny problem.


Nie wiem, czy Wy też macie takie wrażenie, ale paleta kolorów dostępna w naszych drogeriach stworzona jest jak dla mieszkanek zupełnie innej szerokości geograficznej. Wierzę w to, że dla Hiszpanek byłaby świetna, ale Polki mają jednak zdecydowanie jaśniejsze cery.
Mam wrażenie, że dopiero od kilku lat powoli uczymy się robić prawidłowy makijaż. Kiedyś podkłady były właściwie w jednym kolorze i dość różowawym odcieniu. Naprawdę mało komu to pasuje.
Ja i moje koleżanki, z którymi ostatnio o tym rozmawiałam, jeśli chcemy kupić podkład w zwykłej drogerii, bardzo rzadko trafiamy na odpowiedni odcień. Wszystkie, nawet te najjaśniejsze są dużo za ciemne.

Zbyt ciemny podkład zostawia maskę na granicy z niepomalowaną skórą, wygląda nienaturalnie i bardzo mocno postarza.

Dziewczęta i Drogie Panie, szukajcie zawsze odpowiedniego koloru podkładu. Nie malujcie się próbką na twarzy, tylko nałóżcie tester na wewnętrzną stronę nadgarstka. To jest zazwyczaj idealny dla Was kolor, granica nie powinna być widoczna, może być jedynie odrobinę jaśniejszy od skóry.

Wiem, że to nie łatwe zadanie, więc powodzenia!

sobota, 30 sierpnia 2014

Luki w polskich drogeriach

Za kilka dni nowy post.
Wielka petycja do producentów kosmetyków.
Zajrzyjcie, jeśli jesteście ciekawe, jakie błędy często popełniamy...
A tu mała zapowiedź:

środa, 20 sierpnia 2014

Naturalne zabiegi...

...które szokują bardziej niż te chemiczne, do których się już przyzwyczailiśmy.

Zastanawiam się, czy te dwa zabiegi, które chciałabym dziś opisać są dla Was czymś dziwnym, czy raczej chętnie byście się na nie zdecydowały.

Pierwszy z nich można wykonać nawet w gabinecie, w którym sama pracuję (nie, nie będę pisać w jakim, bo nie chcę, żeby mój blog był nośnikiem reklamy mojej firmy)

piątek, 25 lipca 2014

"Selected from nature"





To bioaktywny krem przeciwzmarszczkowy z filtrem SPF10
Skład: olejek babassu, wyciąg z nasion słonecznika, wyciąg z malwy, wyciąg z lipy, kwas hialuronowy, gliceryna, filtry UV)





Ma dość prosty i naturalny skład, ale jak na tak "naturalny" produkt ma dość intensywny zapach. I to zapach, który wcale nie powala. Podobnie jest ze słoiczkiem, który jest wykonany z dość nieatrakcyjnego plastiku.

A jego działanie? Dla mnie (i pewnie innych osób w moim wieku) jest już trochę za słaby, ale od czasu do czasu używam go pod makijaż, kiedy nie muszę być bardzo mocno i trwale umalowana, bo ma przyjemną i bardzo delikatną konsystencję.

Muszę przyznać, że stosunkowo krótka jak na polskie kosmetyki data ważności (6 miesięcy) powoduje, że mam poczucie, że stosuję jednak coś z mniejszą niż zazwyczaj ilością "chemii".





Mogłabym spokojnie polecić go osobom młodszym, które mają jeszcze mniej wyraźne zmarszczki lub tym, które oprócz samego kremu stosują dodatkowe kosmetyki takie jak serum czy osobny krem przeciwzmarszczkowy wokół oczu.

wtorek, 8 lipca 2014

Plany na wieczór

Mam jutro wolne w pracy, więc dziś postanowiłam usiąść do jakiegoś miłego filmu i wypocząć.
Chyba zrobię to w towarzystwie Brada Pitta i Chardonnay

Wam życzę tego samego ;)

wtorek, 1 lipca 2014

Piękne pasje

Ludzie zajmują się naprawdę fascynującymi rzeczami.
Moja koleżanka z pracy wróciła właśnie z wielkiej wyprawy, w czasie której miała również bardzo intensywną przygodę z nurkowaniem.
Jeśli w rzeczywistości wygląda to tak samo pięknie jak np tu
to wyobrażam sobie, że to może być niezapomniane przeżycie!

środa, 18 czerwca 2014

Tak,chciałabym kupić różową szminkę ;)

Tylko kompletnie nie wiem, jaki odcień powinnam wybrać.
Im dłużej oglądam zdjęcia, reklamy i czytam artykuły pomagające dobrać odpowiedni odcień do koloru karnacji, włosów itp tym bardziej nie wiem, na co się zdecydować.
Wiem, że powinno się to po prostu sprawdzić, ale po pierwsze nie bardzo mi się uśmiecha "przymierzanie" szminek, których wcześniej mógł używać ktoś z brudnymi palcami czy jakimiś przykrymi chorobami na ustach a po drugie, w drogeriach jest bardzo często nienaturalne światło i tam wygląda to zupełnie inaczej niż na zewnątrz.


Dlatego postanowiłam, że wydam na tę szminkę trochę więcej, ale pójdę do profesjonalistów.
Idę do butiku Mac Cosmetics :)

środa, 14 maja 2014

Zadbaj też o siebie.

Kupiłyście już sukienki?
Mam nadzieję, że wyglądacie w nich pięknie a przy okazji jest Wam na tyle wygodnie, że możecie też zaplanować w nich świąteczny spacer.

Teraz możecie brać się już za mazurki, baby, pasztety i wszystko inne, ale obiecajcie mi, że znajdziecie też chwilę dla siebie.
Na pewno liczycie już czas na minuty, mam więc pewną propozycję. Domyślam się, że każdego wieczora zmywacie makijaż (tak, zawsze będę powtarzać, że to najważniejszy zabieg każdego dnia).
Dzisiaj zmyjcie makijaż, połóżcie na twarz grubszą wersję kremu lub ulubioną maseczkę (może być nawet taka w saszetce) i przygotujcie sobie kąpiel. Jeśli lubicie ciepłą lub nawet gorącą wodę, to nie leżcie w wannie dłużej niż 10-20 minut. Możecie dodać kilka kropli ulubionego olejku, albo nawet oliwy z oliwek, gałązkę świeżych ziół (lawendy albo rozmarynu), pół szklanki mleka lub zwykłą sól do kąpieli.

Po wyjściu z wody zetrzyjcie resztę kremu lub maseczki.
Mam nadzieję, że taki szybki domowy 'zabieg' doda Wam nieco energii do dalszego działania i pozytywnie nastroi.

A w świąteczny poniedziałek przygotuję dla Was prawdziwy post kosmetyczny - zacznę opisywać Wam zabiegi, którymi warto zainteresować się wiosną.

A na razie... udanych wypieków!

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Poświąteczne porządki

Jutro znów do pracy. Zamieniamy świąteczne sukienki na żakiety i ruszamy za biurka. Brzmi to trochę jak hasła socjalistyczne ;)

W związku z tym wracamy też do codziennych zabiegów pielęgnacyjnych.
Najwyższy czas zabrać się za sprawdzenie, czy na pewno jesteście pewne, że to, czego używacie jest dla Was najlepsze.

Ja mam kilka takich kosmetyków, których jestem już całkowicie pewna.
Mam też kilka takich, które jeszcze sprawdzam, ale niewiele mi już do pewności brakuje
oraz takie, których ciągle szukam.

Od przyszłego tygodnia postaram się systematycznie przeprowadzać testy kosmetyków i opisywać ich recenzje. Dzisiaj zacznę od podstawowego chyba kosmetyku do makijażu każdej kobiety - tuszu do rzęs.

Od kilku lat jestem wierna tuszowi Max Factor 2000Calorie. No, może nie do końca wierna. Tak się jakoś dzieje, że od czasu do czasu, naiwnie skuszona różnymi reklamami, na których piękne modelki i aktorki mają doklejone wielkie sztuczne rzęsy, kupuję jakąś nowość. I zawsze. Absolutnie zawsze potem tego żałuję.
Od czasu "Gotowych na wszystko" uwielbiam Evę Longorię. Jest piękna i subtelna.
Niestety, rzęsy takie jak na zdjęciu można uzyskać tylko przy pomocy kleju :/

Jak bardzo kusząco to nie brzmi, pamiętajcie też o tym, że takie długie, gęste rzęsy nie pasują każdemu a już na pewno nie na co dzień. Jeśli nie masz dużych oczu, które są przy okazji dość głęboko osadzone, takie wielkie sztuczne rzęsy najprawdopodobniej zmniejszą i bardzo obciążą oczy.

Dlatego właśnie uważam, że moje ulubione 2000 kalorii jest świetne na zwykły dzień pracy i na wieczorne wyjścia. Wszystko możesz wyregulować sposobem nakładania i ilością nałożonych warstw.





poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Sukienki na Wielkanoc

Wiem, że do Wielkanocy zostało jeszcze trochę czasu.
Spokojnie można się jeszcze wstrzymać z pieczeniem mazurka, ale są takie rzeczy, które można załatwić wcześniej, bo potem czas bardzo przyspiesza. Wtedy budzisz się w niedzielny poranek i stwierdzasz, że zupełnie nie masz pomysłu, co na siebie założyć a nie ma już czasu, żeby się zastanawiać, nie ma czasu na pranie, prasowanie, przymierzanie.
Zdecydowanie lepiej pomyśleć o tym wcześniej. Jeśli mieszkasz w dużym mieście, nie jest to problem po prostu wyjdź dziś z pracy pół godziny wcześniej i zajrzyj do jakiegoś sklepu.
Ale jeśli mieszkasz gdzieś, gdzie nie ma dużego centrum handlowego, lub po prostu kompletnie nie masz czasu tam iść, zostają jeszcze zakupy przez internet.
Dziś jest poniedziałek, prawdopodobnie część z Was w czwartek lub piątek będzie już w drodze do rodziny, więc trzeba działać szybko.
Widziałyście kiedyś program "Sablewskiej sposób na modę"? Ona reklamuje tam sklep, który dostarcza zamówienie w ciągu doby od jego złożenia.

I ja właśnie dziś spróbuję tam coś znaleźć.
Chciałam zacząć od sukienek, bo to jest najbardziej eleganckie, można nosić do płaskich butów i do szpilek.
Pastele są wszechobecnym trendem, ale prawdę mówiąc, ja sama nie mam w takim kolorze jeszcze nic poza lakierem do paznokci, może to zatem dobra okazja, żeby coś kupić?
Np miętową sukienkę, dobrą też pod żakiet.
albo w pudrowym różu, prostą, ale z kwiatowym wzorem
jest też wersja różowa, ale dla młodszych z Was (taka może się też potem przydać na imprezę)
znalazłam również śliczną żółciutką sukienkę, w sam raz na Wielkanoc (chociaż ta bardziej pasuje chyba tylko tym jeszcze młodszym ;)
i mój faworyt - elegancki, czarny, ale można go rozświetlić dodatkami a potem wykorzystać na wiele innych okazji - kombinezon.

A jeśli zdążycie jednak wpaść do centrum handlowego?
Kolejny żółty, wielkanocny kurczaczek
Możecie też przełamać te wiosenne kolory błękitnymi kwiatami

I jeszcze jedna możliwość - zamawiacie przez internet a do sklepu wpadacie tylko na moment, żeby odebrać swoją paczkę. W ten sposób możecie zamówić np:
elegancką, pastelowo-żółtą sukienkę bez dekoltu
czy wolicie bardziej wyraziste kolory?

Ważne, żebyście czuły się w niej najpiękniejsze na świecie!


środa, 9 kwietnia 2014

Suknie i maski

Poniedziałek będzie już ostatnim momentem, żeby pomyśleć o świątecznym stroju, ale teraz, przed weekendem obiecaj mi, że znajdziesz dla siebie godzinę i jeśli nie masz możliwości, żeby wybrać się do gabinetu kosmetycznego, zamkniesz się przed całym światem i przygotujesz sobie relaksujący zabieg na twarz, naprawdę trudno o coś prostszego i przyjemniejszego :)

Wymieszaj kakao z mlekiem i mieszaj na wolnym ogniu bardzo powoli. Kakao powinno być tak dużo, żeby stworzyła się gęsta masa. Możesz do niej dodać łyżeczkę miodu, trochę startego cynamonu, ew kilka kropel Twojego ulubionego olejku - ja lubię olejek z awokado. Daj jej przestygnąć i nałóż na twarz. Potrzymaj przynajmniej kwadrans i zmyj pod bieżącą wodą, najlepiej pod prysznicem.
Na samą myśl robi mi się słodko.
A w poniedziałek znajdę dla Was kilka sukienek do świątecznego stołu.

środa, 2 kwietnia 2014

Wakacje...

Wiem, że do nich jeszcze daleko, ale ja już powoli zaczynam marzyć.
Spróbuję się zdecydować na jedną rzecz, ale już wiem, że nie będzie to łatwe...

środa, 26 marca 2014

Maja Sablewska

Obejrzałam dziś kolejny odcinek programu "Sablewskiej sposób na modę".
Czasami się śmieję, że to dobrze, że ma takie duże kanapy, bo robią od razu za kozetki u psychoanalityka ;)
Ale tak naprawdę bardzo lubię ten program.
I bardzo podobają mi się stylizacje samej prowadzącej, chociaż sama nie odważyłabym się pewnie na większość z nich.

czwartek, 13 marca 2014

Piękna od wewnątrz, czyli szybkie dania też mogą być zdrowe

Poprzednio pisałam o tym, jak wyglądać pięknie na wiosnę. Dzisiaj napiszę Wam trochę o pięknie wewnętrznym.
Ale nie mam zamiaru psychologizować. Skupiłabym się raczej na jedzeniu i pozytywnej energii z niego płynącej.
Wpadł mi dziś w ręce nowy (no, może już nie taki nowy, ale wciąż aktualny) numer magazynu Womens Health a w nim kilka przepisów, z których zwłaszcza jeden przepis na szybki i zdrowy obiad zachwycił mnie swoją prostotą. 
Rzadko mam dużo czasu na gotowanie. Jeśli zdarza się taka sytuacja, staram się to uczcić wspólnym gotowaniem ze znajomymi. Ale na codzień najbardziej lubię takie dania, które da się przygotować szybko, łatwo i najlepiej w jednym garnku, bo bardzo nie lubię ich potem zmywać.
Kiedy jedząc przygotowany przez siebie obiad mam w perspektywie zmywanie całej kuchni, odbiera mi to przyjemność z jedzenia.


Dlatego wypróbowałam jednego z podanych tam przepisów na szybki hiszpański gulasz. Zachęcił mnie przede wszystkim małą liczbą potrzebnych składników. Jest to salami, czosnek, rozmaryn, pierś z kurczaka i natka pietruszki. Doprawia się to tylko oliwą, białym winem, dodaje pomidory i fasolę z puszki a podaje z chlebem.

Piękne w tym przepisie jest to, że dodając składniki czysto intuicyjnie, ale w podanej przeze mnie kolejności, zawsze wyjdzie Wam coś pysznego.
Jeśli szukałyście pomysłu na dzisiejszy obiad, to serdecznie polecam. Jest szybkie, proste i naprawdę pyszne.

A teraz na deser odrobina urody – słyszałyście już o nowych jeansach z funkcjąSPA? ;)
Firma Wrangler wypuściła taką linię. Mają wzór chmurek i wyglądają naprawdę zachęcająco a do tego (podobno) nawilżają skórę.
Czy któraś z Was ich może już używała? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.


Tymczasem życzę miłego weekendowego odpoczynku. Najlepiej w prawdzimym SPA!

sobota, 8 marca 2014

Lubicie gotować? :)

Ja lubię, ale nie za długo ;)
Na poniedziałek znajdę dla Was jakiś fajny przepis na szybki obiad.
Jeszcze nie wiem, co to będzie, sama jestem trochę ciekawa...

wtorek, 4 marca 2014

Podkreślamy to, co lubimy!

Kiedy zapytałam mojego faceta o to, co najbardziej mu się we mnie podoba, milczał przez jakieś dziesięć sekund. Zaczęłam się lekko niepokoić... Co, jeśli odpowiedź na moje pytanie brzmi "nic"?
Na szczęście po tych paru chwilach uśmiechnął się i powiedział "wszystko, a najbardziej Twoje oczy, w które mogę patrzeć godzinami i usta, stworzone do całowania". To był bardzo miły komplement;) 
Tak się składa, że również uważam te elementy mojej twarzy za atuty i robiąc makijaż lubię je podkreślać. Zawsze staram się przestrzegać zasady- oczy lub usta. Dziś podzielę się z wami moimi nowymi odkryciami kosmetycznymi, dzięki którym same bez trudu wyczarujecie modny wiosenny look.

Zaczynamy od oka. Tej wiosny marzymy o niebieskich migdałach:) A raczej o niebieskich cieniach do powiek, które grają główną rolę w naszym makijażu. Tak jak na pokazach Zang Toi i Mischki, podczas których modelki nosiły odważny makijaż w lazurowych odcieniach. W stworzeniu tego looku pomogą nam potrójne cienie do powiek @play Ocean View (MaryKay). Nakładamy błękit na całą powiekę w taki sposób, by powstał łuk nad okiem. Wewnętrzny kącik rozświetlamy odrobiną srebrnego cienia. W tym wypadku rzęsy wystarczy lekko musnąć tuszem, a na usta nałożyć błyszczyk w natuarlnym kolorze (np. beżowym). Twarz oprószamy pudrem i gotowe. W naszym spojrzeniu można się zatopić;)

Smoky eyes na dzień? Dlaczego nie! Wiosną nasze oczy przyciągają blaskiem metali szlachetnych. Metaliczne odcienie złota, srebra i brązu dodadzą makijażowi pazura. By osiągnąć ten elektryzujący efekt zaczynamy od nałożenia na powieki brązowego cienia, który rozcieramy na zewnątrz (do końca brwi). Następnie na wewnętrzne kąciki i załamanie powieki nakładamy trochę złota (może to być brokat lub złoty sypki cień). Na koniec malujemy kreskę czarnym eyelinerem i tuszujemy rzęsy. Moja rada: sypkie cienie mogą się osypać na policzki, więc zacznij od malowania oczu, podkład lub puder nałóż na sam koniec.

A może wolicie kusić firanką rzęs jak Twiggy? Jesienią modne były bardzo mocno wytuszowane rzęsy i trend ten jest wciąż obecny na wybiegach ( Emporio Armani, Ferre). Megadługie rzęsy pięknie podkreślą oczy i będą najważniejszym elementem makijażu. Tuszem, który stanie na wysokosci zadania będzie Aero Volume (Avon). Teatralne spojrzenie najlepiej prezentuje się na tle nieskazitelnie gładkiej skóry. Dlatego wyrównaj ją podkładem. Moim typem jest Bourjois 123 Perfect Fundation. Zanim nakładam podkład zawsze wklepuje w skórę krem. Używam Lagrend Hyaluronic Repair, który nie tylko nawilża, ale redukuje drobne zmarszczki- tak, to już ten wiek:). W makijażu, w którym oczy grają pierwsze skrzypce usta powinny mieć stonowany, delikatny kolor. Połyskująca różowa szminka doda temu wiosennemu lookowi słodyczy.

Soczysta pomarańcza i jagoda to nie tylko pyszne owoce, ale też najmodniejsze kolory tej wiosny. Jeśli chcemy, by wszyscy wracali uwagę na nasze usta wybierzmy szminki właśnie w takich neonowych odcieniach. Podobnie jak w przypadku podkreślonych oczu, wyraziste usta wymagają nieskazitelnej cery. Rzęsy wystarczy delikatnie pociągnąć tuszem, a skronie rozświetlić emulsją lub pudrem rozświetlającym.


 Bez względu na to czy podkreślimy oczy, czy usta, wybierając przedstawione wyżej propozycje będziemy mieć pewność, że wyglądamy modnie i seksownie!

piątek, 28 lutego 2014

Makijaż jak druga, lepsza skóra

Przez weekend napiszę do Was kilka słów usprawiedliwienia dla nas wszystkich.
Makijaż? Nie jest wyrazem naszej próżności. Jest pokazaniem siebie.
Tak o tym myślicie :)
Zapraszam w poniedziałek!

z portalu Pinterest

poniedziałek, 24 lutego 2014

Wiosna, wiosna...

Wiosna, ach to Ty? Ostatnio to pytanie pojawia mi się w głowie za każdym razem, gdy rano patrzę na termometr za oknem. Słupek rtęci pokazujący temperaturę 4 stopnie Celsjusza jasno daje mi do zrozumienia, że na prawdziwą wiosnę jeszcze poczekam:) Niemniej w mojej szafie, niczym przebiśniegi, zaczynają pojawiać się wiosenne ubrania- cienkie kurtki, spódnice, bluzeczki z krótkim rękawem. Powoli znikają z pola widzenia grube swetry i rajstopy 40den (chociaż te jeszcze na trochę zostawię), podkoszulki, czapki i ciepłe szaliki. Być może za oknem wiosna wciąż jeszcze walczy z zimą o panowanie nad światem, ale w mojej duszy już dawno ćwierkają ptaszki, świeci słońce i kwitną kwiaty:)
Zbliżająca się wiosna jak zwykle wyzwoliła we mnie chęć zmian. A jeśli kobieta chce coś w sobie zmienić zwykle zaczyna od włosów. W moim przypadku zmieniłam kolor, z ciemnego blondu na blond 'skandynawski'. 
Do tego cięcie w stylu Karlie Kloss i jestem gotowa na przywitanie wiosny:)

Też masz ochotę na nieco mniej radykalną zmianę wyglądu? Wciąż modne jest ombre, czyli rozjaśnianie końcówek,
ale już ma konkurencję w postaci farbowania typu splashlight.
Włosy rozjaśnione są mniej więcej w połowie swojej długości. Wyglądają jakby w tym miejscu padało na nie światło scenicznego reflektora. Ombre moim zdaniem wyglądało najlepiej na włosach kręconych lub falowanych, za to splashlight świetnie sprawdza się na długich, prostych i lśniących kosmykach. 
Chcesz fryzurą przegonić wiosenną chandrę? (Tak, na wiosnę też można złapać doła...) Pobaw się włosami.
Kolorowe pasemka wyczarujesz za pomocą kredy do włosów. Nałożenie jej na kosmyki jest bardzo proste. Wystarczy lekko zwilżyć włosy, natrzeć je kredą w wybranym kolorze i pozostawić do wyschnięcia. W ten sposób szybko i bez konieczności odwiedzania fryzjera zafundujesz sobie look, który przyciągnie spojrzenia. Kreda zmywa się już przy pierwszym myciu, więc jednego dnia możesz mieć niebieskie pasemka, drugiego różową czuprynę, innym razem niebieski kosmyk za uchem. Możliwości jest mnóstwo. W odróżnieniu do pianek koloryzujących kredę mogą używać zarówno blondynki, jak i brunetki.





Kolorowe włosy są zupełnie nie w Twoim stylu? Jeśli chcesz tylko odświeżyć naturalny kolor wybierz farbę o ton jaśniejszą lub ciemniejszą. Jeśli jednak masz zamiar radykalnie zmienić barwę włosów- z ciemnych na blond- nie polecam robienia tego samodzielnie. Chociaż w drogeriach jest duży wybór rozjaśniaczy radzę udać się do salonu fryzjerskiego. W trosce o kondycję farbowanych włosów zadbaj o ich odpowiednią pielęgnację. Szampony i odżywki do włosów farbowanych pomagają zatrzymać pigment i nadać im zdrowy blask. Z nową fryzurą przyjemniej czekać na nadejście wiosny:)

piątek, 21 lutego 2014

Zapraszam Was na poniedziałek!

W poniedziałek zrobi się wiosennie i kolorowo.
Przynajmniej na moim blogu ;)
Ponieważ post jest już gotowy, pokażę Wam, o czym m.in. będzie...
Zapraszam!

poniedziałek, 10 lutego 2014

Podkład czy krem BB?

Jestem posiadaczką suchej skóry i muszę się sporo nagimnastykować, żeby nadać cerze pożądaną gładkość i miękkość. Niestety przez to mam problem z dobraniem odpowiedniego podkładu. Większość z nich jest zbyt ciężka i wysusza cerę. Światełko nadziei, że i ja mogę mieć nieskazitelną cerę i ukryć jej niedoskonałości przyniosło pojawienie się na sklepowych półkach kremów BB. Od tego momentu ów kosmetyk stał się stałym elementem w mojej kosmetyczce.

Czym są kremy BB wie już chyba każda kobieta, ale przypomnę w kilku zdaniach. Z angielskiego skrót BB oznacza Beauty Balm, czyli balsam upiększający, którego zadaniem jest nawilżenie i ujednolicenie kolorytu skóry, a także ochrona przed szkodliwym działaniem promieniowania UVA/UVB. Nie kryje tak dobrze jak podkład, ale dzieki temu po jego nałożeniu uzyskujemy bardzo naturalny look. Świetnie nadaje się do codziennej pielęgnacji. Makijaż wykonany kremem BB można (choc nie trzeba) wykończyć ulubionym pudrem w kamieniu. 


Ze względu na swoją suchą skórę długo byłam zmuszona do tego, żeby używać wyłącznie właśnie kremów BB, bo każdy podkład (naprawdę każdy, ze wszystkich sprawdzonych przeze mnie) wysuszał ją jeszcze bardziej. Na szczęście po jakimś czasie jak zaczęłam pielęgnować twarz nawilżająco-regenerującym kremem Lagrend stan nawilżenia mojej cery zaczął się poprawiać. Do tego stopnia, że zdecydowałam się kupić podkład korygujący cerę Bourjois 123 Perfect Foundation. 
Muszę przyznać, że byłam bardzo pozytywnie zaskoczona jak ładnie stapia się ten podkład z moją skórą. W rezultacie mam ujednoliconą cerę bez efektu maski i kolejny kosmetyk w kolekcji;)
Teraz wreszcie mogę mieć jakieś porównanie, ale werdykt nie jest prosty.
Jeśli miałabym wybrać między podkładem a kremem BB miałabym duży problem. Każdy z produktów ma swoje wady i zalety. Spotkałam się z opiniami, że krem BB zbyt słabo tuszuje niedoskonałości. Osoby z cerą trądzikową lub dojrzałą potrzebują kosmetyków, które zapewnią odpowiednie krycie. Z drugiej strony kremy BB pozwalają skórze odpocząć i świetnie sprawdzą się w przypadku dziewczyn, które chcą po prostu zredukować zaczerwienienia i przywrócić cerze promienny wygląd.

Werdykt? W plebiscycie na najlepszy produkt do makijażu podkład i krem BB zajmują u mnie ex aequo pierwsze miejsce. Szczególnie latem warto mieć pod ręką lekki krem BB, natomiast dobry podkład pomoże ukryć oznaki niedospanej nocy i zatuszować wszelkie niedoskonałości. Na pewno też będę stosować podkład na "większe wyjścia" takie jak np do teatru.

P.S. Drogie Panie, jeśli macie problem z cerą (w gruncie rzeczy, kto nie ma) i jest to np kwestia trądziku lub wyprysków, zróbcie eksperyment: przez jakiś czas, np w czasie urlopu, używajcie tylko kremu BB, nawet jeśli nie tuszuje wszystkich waszych niedoskonałości. Skóra może być Wam na tyle wdzięczna, że po jakimś czasie okaże się, że krem BB jednak spokojnie wystarcza. (Dla Was polecam BB Garniera do cery mieszanej, w tych wąskich tubkach.)
A to już tylko jeden krok do tego, żeby zupełnie nie musieć korzystać z "zakrywaczy skóry"... :)

piątek, 7 lutego 2014

Zaproszenie

Zapraszam Was na premierę nowego postu ;)

Odbędzie się ona w poniedziałek.
Jeśli chcecie poczytać o kremach BB, wpadnijcie do mnie.
Możecie też zostawiać komentarze, bo jestem bardzo ciekawa, co o tym myślicie i czy podoba Wam się to, co robię.

sobota, 25 stycznia 2014

Na poniedziałek

Na poniedziałek przygotuję dla Was nową notatkę.
Podzielę się z Wami moją pasją sportową i opiszę, jak powinno przygotowywać się skórę do zabiegów kosmetycznych.
A tymczasem, kończcie już pracę, Drogie Panie, bo od tego ciągłego patrzenia w monitor też robią się zmarszczki ;)

niedziela, 19 stycznia 2014

Dzień dobry skóro


Każdy dzień jest dobry, żeby zadbać o naszą skórę. Po przebudzeniu myślimy w większości o śniadaniu albo o tym, co czeka nas w pracy. Tymczasem warto znaleźć chwilę i pomyśleć o naszej cerze. Dlaczego? Bo odbijają się na niej wszystkie nasze małe grzeszki. Nieregularne posiłki, zbyt częste odwiedziny w solarium, niedokładny demakijaż wieczorem, palenie papierosów, używanie nieodpowiednich kosmetyków... Nic dziwnego, że z czasem skóra twarzy staje się poszarzała, i pozbawiona blasku. Zamiast jej pomóc ukrywamy problem pod grubą warstwą makijażu. Ostatnio pojawiło się wiele reklam kremów "do zadań specjalnych". Mają one poprawić ogólny wygląd skóry, zlikwidować efekty niewyspania i zmniejszyć widoczność pierwszych zmarszczek. Postarałam się o próbki najpopularniejszych produktów i powiem szczerze, nie widziałam na swojej twarzy efektu wow. Tymczasem dobry krem lub serum jest niezbędne, jeśli wystawiamy twarz na działanie nisprzyjających czynników, takich jak stres czy siedzenie 8 godzin dziennie w klimatyzowanym biurze. Ale jak należy rozumieć słowa "dobry krem"? Dla mnie to taki kosmetyk, który działa już od pierwszego użycia. A potem stopniowo, dzień po dniu, poprawia stan mojej skóry. Do tej pory wybierałam te znane, reklamowane produkty. Niedawno postanowiłam wypróbować markę, która w Polsce dopiero zdobywa popularność. Mowa jest o kremach Lagrend.
W internecie natknęłam się na różne opinie dotyczące marki Lagrend. Ale chciałam się przekonać na własnej skórze o co tyle hałasu. Zamówiłam sobie opakowanie kremu Lagrend Hyaluron Intense Skin Repair. Pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy dotyczyła nazwy tego specyfiku. Wydała mi się strasznie długa;) Po polsku krem nazywałby się Lagrend Intensywna Hialuronowa Regeneracja. Tymczasem kwas hialuronowy jest tylko jednym z 5 naturalnych składników zawartych w tym kremie. Oprócz kwasu hialuronowego w jego skład wchodzi:
  • olej avocado
  • D-pantenol
  • kolagen
  • olej z ogórecznika





Jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim zestawieniem aktywnych składników. Już sam D-pantenol wygładza skórę i sprawia, że jest aksamitnie miękka w dotyku. Olej awocado niesamowicie nawilża, kolagen stymuluje regenerację skóry, a olej z ogórecznika ma udwodnione silne działanie odmładzające. Czytając etykietę tego kremu nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że mam do czynienia z eliksirem młodości a nie zwykłym kosmetykiem. Ale jak wiemy różnica miedzy tym, co obiecuje producent a rzeczywistością może być dosyć spora, więc nie mogłam się doczekać aż kurier dostarczy mi przesyłkę z moim własnym kremem Lagrend. Wrażenia po pierwszym użyciu były pozytywne, ale szczerze powiedziawszy spodziewałam się więcej. Cera rzeczywiście wyglądała na bardziej wypoczętą i co ważniejsze- była niesamowicie miękka. Poza tym nie zauważyłam niczego szczególnego. Dziś mija równo tydzień i muszę przyznać, że z każdym dniem zaczynam bardziej dostrzegać efekty działania tego kremu. Zacznijmy od tego, że skóra jest super nawilżona. Dla mnie to ogromny plus, bo przez lata walczyłam z przesuszoną cerą ( na czole, skroniach, brodzie i policzkach, czyli właściwie wszędzie;)). Peelingi medyczne pomagały, ale dla tych, którzy nigdy nie poddali się tego rodzaju zabiegowi powiem wprost- nie jest to nic przyjemnego. Przez okres około dwóch tygodni wygląda się jak potwór. Gdy skóra się złuszczy i zagoi naprawdę jest poprawa. Ale do tego czasu żaden makijaż nie jest w stanie ukryć odchodzących płatów skóry i zaczerwienień. Znalezienie alternatywy w postaci kremu do codziennej pielęgnacji o tak silnym i skoncenrowanym działaniu było dla mnie strzałem w dziesiątkę. Nie mogę się jeszcze wypowiedzieć o jego skuteczności w walce ze zmarszczkami, ale na pewno was poinformuję o rezulatatach jego stosowania.  

piątek, 17 stycznia 2014

Już jutro napiszę dla Was nowy post.
Tym razem będzie o codziennej trosce o skórę, czyli o tym, co każda z nas powinna nie tylko wiedzieć, ale i codziennie robić ;)
A na razie życzę Wam miłego wieczoru i odpoczynku po pracy...

piątek, 10 stycznia 2014

Poranek inny niż wszystkie

Poranek inny niż wszystkie

Zazwyczaj dzień zaczynam od kawy. Buczący ekspres i zapach małej czarnej przejmują kontrolę nad moją małą kuchnią. Siadam przy stole i chucham na parujący napój, żeby szybciej przestygł. Albo staję przy oknie i obserwuję ludzi. Każda z osób, które przechodzą pod moim blokiem ma własne życie, problemy, radości, oczekiwania. Lubię zastanawiać się nad tym, jaki oni mieli poranek? Czy równie spokojny jak mój czy odwrotnie- przeżyty w pośpiechu, bo trzeba wyprawić dzieci do szkoły, zrobić mężowi kanapki do pracy, wyprowadzić psa itp..


Gdyby dzisiejszy dzień był taki jak zwykle, wyglądałabym teraz przez okno na mój mały świat. Rzędy szarych bloków poprzecinanych parkami, boiskami i osiedlowymi sklepikami. I ludzi śpieszących załatwiać swoje sprawy. Ale dziś jest inaczej. Kubek z kawą cierpliwie czeka stojąc obok laptopa. Mój wzrok pada nie na przechodniów, ale na czarne litery pojawiające się na ekranie. Pamiętam dzieciństwo i pasję, z jaką pisałam wtedy pamiętnik. Gdy przelałam na papier wszystkie myśli zamykałam go na kłódkę i chowałam pod materac.W dzisiejszych czasach blogi zastąpiły pamiętniki. Ale nikt nie chowa wpisów przed wścibskimi oczami, wręcz przeciwnie - udostępnia je każdemu, kto chce je przeczytać i pomyśleć nad ich sensem. Postanowiłam więc spróbować wirtualnego dzielenia się myślami. Mam nadzieję, że moje wpisy poprawią wam humor, czasem skłonią do refleksji, a przede wszystkim zaciekawią.
Czym chciałabym się z wami podzielić? Przede wszystkim moimi zainteresowaniami odnośnie pielęgnowania urody. Można powiedzieć, że całe moje życie kręci się wokół tego tematu. Pracuję jako pielęgniarka w jednym z warszawskim gabinetów medycyny estetyczniej. Co dzień spotykam się z kobietami i mężczyznami, którzy chcą wyglądać lepiej, a przez to czuć się atrakcyjniej i mieć więcej pewności siebie. Wiem, które zabiegi rzeczywiście działają, a które to (niestety) strata pieniędzy. Kolejną moją pasją są kosmetyki. Przyznam, że mam lekkiego bzika na ich punkcie:) Uwielbiam przekopywać internet i sklepowe półki w poszukiwaniu nowych kremów, balsamów, cieni, podkładów i tuszy do rzęs. Czytając mój blog możecie liczyć na nowinki kosmetyczne i garść porad o tym co robić, by co dzień zachwycać pięknym i promiennym wyglądem. 
Tyle na początek. Dopijam kawę i lecę do pracy. Do jutra!